No to musimy jeszcze przetrwać sobotę 😉 W niedzielę pewnie towarzystwo się rozjedzie, no chyba, że kogoś alkomat nie puści 😉 A my jeszcze z dzień odpoczniemy po imprezach i ruszymy dalej na podbój Mazur.
Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy od ogniska. Na śniadanie serwowałem kaszankę z kapustą kiszoną. Ponoć była bardzo dobra.









Wczoraj każdy siedział na słonku, ale dziś tak przygrzało, że jednak szukaliśmy cienia, a gdy słońce trochę odpuściło, zaczęły się zawody w Mölkky. Śmiechu było co nie miara i nie wiadomo kiedy zleciało popołudnie. Okazało się, że w jednej ekipie mamy solenizantkę, więc trzeba było na szybko ogarnąć prezent i tort 😉
















Zawody dobiegają końca, trzeba w końcu ogarnąć jakiś obiad. Ekipa przenosi się do ogniska, a ruszt zapełnia się smakołykami, wspomaga nas też grill. Dziś w końcu też ciepły wieczór, nie musimy uciekać do wiatki z kozą, przy ognisku w końcu można posiedzieć, bez zmarzniętych pleców.






Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
