Rano zwijamy się z naszej miejscówki. Część ekipy zapala się do powrotu inną drogą z Theth, na około do Szkodry. Ostrzegam ich, że to trudna i męcząca trasa, tym bardziej na Dustery. Jednak uparli się, więc się na jeden dzień rozdzielamy. Jedna grupa staruje z Nderlysaj na okrężną trasę, a my wracamy do Theth zrobić sobie spacer po wiosce. W sumie nic tu za bardzo nie ma ciekawego oprócz kamiennego kościoła pięknie komponującego się z górami. Kościół został wzniesiony w 1892 roku. Budowla wykonana jest z lokalnego kamienia, z dachem pokrytym drewnianym gontem. Jest katolicką świątynią — północ Albanii, a szczególnie Theth, należy tradycyjnie do regionów zamieszkiwanych przez katolików. W okresie reżimu komunistycznego w Albanii (gdy praktyki religijne były zakazane), kościół popadł w zaniedbanie — dzwonnicę rozebrano, a wnętrze wyznaczono do użytku świeckiego. Po upadku komunizmu, dzięki wysiłkom emigrantów z Theth (m.in. mieszkających w USA) i lokalnej społeczności, kościół został odrestaurowany i przywrócono mu dawną funkcję.






Jest tu też dosyć ciekawy wodospad Grunas. Wodospad Grunas to około 30-metrowa kaskada, spadająca z wysokiej skalnej ściany do turkusowego basenu u podnóża. Wyróżnia się krystalicznie czystą wodą, surowym, górskim krajobrazem oraz niemal baśniową atmosferą – zwłaszcza przy dobrej pogodzie, gdy na mgiełce tworzą się tęczowe refleksy. Znajduje się ok. 2–3 km od wioski Theth, co czyni go jednym z najłatwiej dostępnych punktów widokowych w okolicy. Trasa wiedzie wzdłuż doliny, przez malownicze ścieżki, otoczone tradycyjnymi kamiennymi domami, zielonymi łąkami i potokami spływającymi z gór.

Pora wracać do cywilizacji i czeka nas znowu powrót eksponowaną drogą. To już mój 4 przejazd, więc droga już nie robi takiego wrażenia jak za pierwszym razem. Reszta ekipy też już odważniej jedzie.





Po południu docieramy w pobliże portu Jeziora Komani. Jutro chcemy popływać po tym malowniczym akwenie. Dziś szukamy miejsca na biwak jak najbliżej portu, żeby raniutko złapać miejsce parkingowe w porcie, bo o nie trudno. Pogoda fajna, wieczór przy ognisku i dopiero wtedy wraca druga część naszej ekipy, są trochę wykończeni, bo droga dała im popalić.




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
