Bałkany jesień 2015 cz 6 W drodze do Teth i Góry Przeklęte

Ładny poranek nad Jeziorem Szkoderskim, szybkie śniadanie i obieramy kierunek na Góry Przeklęte.

Naszym celem jest Miejsce za wioską Teth, gdzie kilka lat wcześniej biwakowaliśmy. Wtedy dojazd Teth był bardzo trudny, teraz do pierwszej przełączy dociągnięto już asfalt. Jednak dalej trasa nadal wymagająca, więc niektóre załogi mają pietra. Ja już trasę znam, więc czuję się pewniej, ale jadąc tu pierwszy raz też miałem różne odczucia. Miejscami trasa biegnie półkami skalnymi, a przepaście nie są odgrodzone żadną barierką. Problem jest też z mijaniem się samochodów, bo miejsc gdzie można to zrobić jest niewiele. Pasażerowie dodają sobie odwagi śliwowicą, ale szczęśliwie docieramy do Teth.

Wioskę zostawiamy sobie na jutro, bo dziś chcemy dojechać jeszcze kilkanaście kilometrów dalej, do wioski Nderlysaj. Tutaj będzie nasz biwak, koło ruin starej szkoły. Jak tu byłem kilka lat temu, było tu pięknie, bystry potok przeciskał się przez mały kanion, tworząc kaskady a poniżej malownicze jeziorko. Teraz susza i nawet nie sączy się tędy smużka wody. Po drugiej stronie drogi jest bar, pod szumną nazwą Restorant Lulash Zelna. Wtedy jedliśmy tu pyszne ryby dopiero co złowione w potoku, swojski ser i chleb. Tym razem musieliśmy się tylko zadowolić piwem, chlebem i serem, bo potok wysechł i ryb brak. Pospacerowaliśmy po wyschniętym kanionie i stwierdziliśmy, że nawet nie ma co iść do wodospadu Blue Eye Kaprre, to którego jest spory kawałek, a który, jak nam powiedzieli w barze też wysechł. Wieczór więc spędziliśmy w barze popijając piwko i przegryzając je lokalnymi serami.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.