Ładny poranek, potem wspólne śniadanie i pewnie gdyby nie to, że Kasia już dziś musi ostro pracować, to obstawiam, że z Agnieszką i Konradem byśmy się nie rozstali 😉 Oni ruszyli na północ, a my na południe.


Skończył nam się gaz, więc podjechaliśmy do miasteczka Sarti zatankować GasBank i przy okazji dotankowaliśmy trochę diesla. Potem szybkie zakupy i jedziemy już rano na kolejny biwak. Miejsce dostaliśmy od Agnieszki i Konrada, nie było go w żadnej aplikacji, przez co okazało się, że będziemy tam sami. Koty też się ucieszyły, bo nie było psów i innych kotów, więc mogły się do woli wybiegać.
Miejsce biwaku to Plaża Anatolí i Platanitsi. Część brzegu, to piaszczysta plaża, a część pięknie uformowane przez erozję piaskowcowe skały. Kasia od razu zabrała się za księgowanie, a ja za sprzątanie kampera. Biwakowanie na plażach ma jedną wadę, wszędzie jest piasek, nawet w łóżku. Oczywiście zrobiłem też trochę zdjęć, tego pięknego miejsca. Kasia jak dziś podgoni robotę, to może sobie jutro zrobimy spacer na sąsiednią Orange Beach, bo pewnie tu zostaniemy jeszcze na jeden dzień.


























































Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
