Bałkany jesień 2015 cz 8 Na Jeziorze Komani

Rano zajechaliśmy do Komani Lake Ferry, zaparkowaliśmy samochody i poszliśmy się zorientować jakie mamy opcje wycieczki. Kilka lat wcześniej płynęliśmy promem przez całe jezioro w dwie strony i to było trochę przydługie i nudne. Wykupiliśmy więc jakąś krótszą wycieczkę, mniejszą łodzią do jakieś tradycyjnej chaty, gdzie mieliśmy zjeść tradycyjny posiłek. No to ruszamy.

Dotarliśmy do odizolowanego od świata gospodarstwa Zvina nad brzegiem Jeziora Komani. Dotrzeć tu można tylko drogą wodną. Nie ma tu też prądu, ale jest solarne stanowisko ładowania telefonów. Mieliśmy tu trochę czasu dla siebie. Była degustacja trunków destylowanych na miejscu, przekąski i obiad.

To wracamy z powrotem do portu. Te same widoki, to i zdjęć już mniej. Ale pomysł z krótszym rejsem był dobry, bo nie wynudziliśmy się tak jak poprzednio.

Na miejscu wsiadamy w nasze autka i kierujemy się nad albańskie morze.

Docieramy nad Adriatyk. Mieliśmy dziś dojechać na przylądek Kalaja e Rodonit, ale dzień szybko się kończył i postanowiliśmy zrobić biwak szybciej jeszcze za widoku. Było już po sezonie, więc po prostu wjechaliśmy na plażę Gjirit te Lalëzit i rozłożyliśmy nasze obozowisko. Chwilę pocieszyliśmy się morzem, woda była jeszcze bardzo ciepła, ale jakoś nikt nie miał ochotę na kąpiel, chyba byliśmy zmęczeni.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.