Dziś głównym celem było odebranie Zosi z lotniska w Lizbonie. Mieliśmy sporo czasu, więc rano trochę popracowaliśmy i po południu ruszyliśmy do Lizbony. Czekając na samolot, Kasia zrobiła obiad i czekaliśmy na przylot.


W końcu samolot wylądował, podjechaliśmy pod terminal, Zośka wskoczyła do kampera i udaliśmy się nad ocean. Zajechaliśmy już po zmroku, więc jakiś spacerek dopiero jutro. Teraz cieszymy się sobą, bo się długo nie widzieliśmy.



Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
