Nastał ten dzień i nasz cel, do którego dążyliśmy od wielu lat, się ziścił. Zamieszkaliśmy w kamperze. Poprzedni 5 miesięczny wyjazd próbny wypadł bardzo dobrze, przetestowaliśmy prowadzenie naszej firmy zdalnie i nic już nie stało na przeszkodzie by zrealizować nasze marzenie i podróżować 365 dni w roku.
Od rana sprzątaliśmy z ostatnich rzeczy nasze mieszkanie, które będzie wynajęte, pakowaliśmy kampera (nie wiem gdzie to wszystko się zmieściło) i o 18 zasiedliśmy w naszym nowym domu. Kasia się popłakała, trochę ze szczęścia, a trochę z żalu, że nasze mieszkanko pójdzie w obce ręce. Ale szczęście i radość wygrały i gdy ruszyliśmy, nastrój się poprawił. Jeszcze ostatnie zakupy i kierunek zachód.

Ten dzień dał nam tak popalić, że byliśmy nieźle zmęczeni, więc nie planowaliśmy jakiegoś długiego przejazdu. Na pierwszą noc zatrzymaliśmy się w Borach Dolnośląskich w okolicach Świętoszowa.

Kamper trochę zagruzowany, torby nierozpakowane, ostatnie pranie dosycha, bo w domu nie zdążyło, ale trudno, ogarniemy to już jutro. Piwko i nalewka na rozluźnienie i idziemy spać.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
