Dzień 402 – Bajkowa plaża Trypiti i 18 kotów

Tradycyjny poranek – kuweta, fajka, kawa, praca, wschód słońca 😉

Na śniadanie idziemy do piekarni na ciepłe smakołyki z serem i szynką, do tego ajran i jesteśmy najedzeni. Różnego rodzaju ciasta nadziewane serem, szynką czy szpinakiem kosztują 2,5€. Z piekarni idziemy do sklepu zoologicznego kupić materiałowy, składany kontenerek dla kotów, żeby w czwartek przetransportować je jakoś do weterynarza.

Zakupy zrobione, ruszamy na objazd wyspy. Zaczynamy od zachodniego brzegu robiąc co chwilę fotostopy na punktach widokowych. Zaraz za miastem fajna plaża, ale ze śladami niedawnego pożaru. Przykro patrzeć, ale praktycznie codziennie mijamy jakiś pogorzeliska.

Plaża Glikadi znajduje się na wyspie Thasos, około 4–5 km od miasta Limenas w kierunku Skala Prinos. Plaża ma głównie piaszczysty brzeg, ale przy wejściu do wody można napotkać skały. Woda jest bardzo przejrzysta, o turkusowo-zielonym odcieniu, a wejście jest stosunkowo łagodne – co czyni plażę przyjazną rodzinom z dziećmi. Plaża otoczona jest sosnowym lasem i zielenią, co dodaje jej naturalnego, spokojnego klimatu.

Pierwszy punkt widokowy z wiatą.

Drugi punkt widokowy też był z wiata, ale i z wodą, wiec uzupełniliśmy jej zapas.

Kolejne widokowe miejsce za miejscowością Skala Kallirachis.

Kolejne miejsce o nazwie Thasos rock view photo spot.

Ostatni punkt widokowy na dzisiejszej trasie to Rocky View Point.

Dojeżdżamy do plaży Trypiti, gdzie mamy zamiar zostać na biwak. Plaża jest przepiękna z krystalicznie czystą wodą i dobrze nadaje się do snorkelingu. Nazwa „Trypiti” (gr. Τρυπητή) oznacza mniej więcej „miejsce dziur” – odnosi się to do naturalnych otworów i tune­li w skałach w tej okolicy.

Obok plaży znajdują się piękne klify, które są pomarańczowej barwy i fajnie kontrastują z turkusem Morza Egejskiego.

A pośród klifów niewielka plażyczka z jaskiniowym tunelem na otwarte morze.

Przy tej małej plaży ustawiliśmy się na biwak.

Koty tylko na to czekały.

Niestety jak z podziemi zaczęły pojawiać się miejscowe koty. Co prawda do naszych były przyjażnie nastawione, ale dla bezpieczeństwa Apollo i Atena wylądowały w kamperze.

Finalnie kotów pojawiło się 18 sztuk. Wśród nich zabiedzona kotka, której nie było nawet po czym pogłaskać, sama skóra i kości. Młoda para Francuzów, która tu nocowała też użalała się nad ta kociną, ale oni byli z psem, my trzeciego kota na pokład już nie weźmiemy. Nakarmiliśmy najpierw tą biedulę, nie była wstanie jeść suchej karmy, zjadła saszetę, a potem dostała jeszcze trochę surowego kurczaka. Reszta kotów też została podkarmiona. Francuzi odjechali, ale wieczorem w wrócili z wielkimi puchami kociej karmy. Ponoć dla tej małej znaleźli kogoś, kto ją zabierze, bo wszystkie schroniska na wyspie są przepełnione. Na razie jeszcze nikt nie przyjechał zobaczymy. Kurcze w Hiszpanii i Portugalii też było pełno kotów, ale były ona zaopiekowane i dokarmiane, tutaj wygląda to koszmarnie. W miasteczkach koty jeszcze mają jakoś lepiej, ale gdzieś na pustkowiach już nie koniecznie. Tutaj na około sporo hoteli, ale wszystko sezonowe, teraz nie ma tu żywej duszy, a koty muszą same sobie radzić.

Wieczór upływa rodzinnie i sielankowo, kotki zrobiły porządek z Kasi mulinką 😉

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.