Kolejny ładny poranek i wschód słońca. Koty zadbały, bym na niego nie zaspał. Dziś była chyba najcieplejsza noc wyjazdu. 22 stopnie i pierwsza noc, kiedy spaliśmy z otwartym oknem.



Śniadanie, podkarmiliśmy również miejscowe koty i jedziemy dalej na południe Półwyspu Kassandra. Po drodze w małym porcie w wiosce Chrousou uzupełniamy zapas wody. Nawet tu ładnie, ale cel na dziś mamy inny.





Nie mamy dziś w planach zwiedzania, jedziemy tylko w fajne miejsce, by trochę posprzątać w kamperze i odpocząć. Tym miejscem jest Port of Agios Nikolaos w malutkiej wiosce Xyna.
Znajduje się tu widokowy cypel z pozostałościami Sanctuary of Apollo Kanastrea, czyli świątynia naszego kocurka 😉 Jest to jedno z najważniejszych miejsc kultu Apollona na tym obszarze, łączące znaczenie religijne, historyczne i krajobrazowe. Sanktuarium powstało prawdopodobnie około VIII–VI w. p.n.e. i funkcjonowało nieprzerwanie przez wiele stuleci. Apollo był tu czczony jako bóg światła, muzyki, przepowiedni i opiekun żeglarzy, co tłumaczy lokalizację świątyni tuż nad brzegiem morza.








Obok znajduje się już bardziej współczesna świątynia. St. Nicholas Holy Orthodox Chapel – Kanistro. Kaplica znajduje się na południowo-wschodnim krańcu półwyspu Kassandra (tzw. „cape Kanistro”). Z jej terenu rozciąga się piękny widok na morze. Przy dobrej pogodzie widać Górę Athos (Świętą Górę), co dodatkowo podkreśla duchowy charakter miejsca. To mała, jednonawowa kaplica (eksklisis), z prostą konstrukcją jest charakterystyczna dla wielu nadmorskich kaplic greckiego Kościoła prawosławnego. Święty Mikołaj jest patronem żeglarzy, dlatego kaplice mu poświęcone często budowano w pobliżu morza.








W pierwszej chwili biwak planowaliśmy na samym cyplu, ale okazało się, że to dosyć wietrzne miejsce, a chcieliśmy dziś posiedzieć na słonku.




Ostatecznie zjechaliśmy kilka metrów niżej, gdzie wiatr już tak nie smagał i można było cieszyć się słońcem.


Krótki spacer wokół małej zatoczki pełniącej funkcję portu dla łodzi rybackich.




Na początku mieliśmy obawy czy wypuścić koty, bo urzędowały tu trzy psy i jeden kot. Jednak były tak przyjazne, że koty się z nimi dogadywały. Psy miały wywalone na koty, a miejscowy kot chciał się nawet zaprzyjaźnić z naszym inwentarzem, ale dzielny Apollo nie dopuszczał go w pobliże kampera. Trochę to śmiesznie wyglądało, bo miejscowy kocur był dwa razy większy od naszego Apollo. Kocurkom najbardziej do gustu przypadła zrujnowana łódź rybacka, która pełniła funkcję placu zabaw.












Jak już pisałem kiedyś, greckie wędliny są nie zjadliwe, więc trzeba sobie jakoś radzić. Kupiliśmy kawałek surowej szynki i upiekliśmy w Omni. Wygląda nieźle, ale degustacja będzie jutro przy śniadaniu.


Dziś było tyle czasu, że nawet zmieniłem żarówkę, która już od miesiąca jest przepalona. Na szczęście w Grecji nie trzeba jeździć na światłach, więc czekałem na wenę 😉

Miejsce zacne, wiec i rzuciliśmy na nie okiem z lotu ptaka.











I tal zleciał lajtowy dzionek, słonko chyli się ku zachodowi, a my chowamy się w naszym domku.




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
