Kolejna bardzo ciepła noc 20 stopni i znowu śpimy przy otwartych oknach, ale to na razie ostatnia taka ciepła noc. Oo jutra ochłodzenie, ale nadal słonecznie. Nie ma co narzekać, chyba nam się fartnęło, bo jesteśmy obecnie w najcieplejszym regionie Europy 🙂

Żeby nie było zbyt pięknie rano zerwał się wiatr i praktycznie cały dzień ostro wiało. Rozhuśtało się nieźle morze i zaczęły robić się fajne fale. Podziwialiśmy je na pierwszym przystanku na Loutra Agias Paraskevis Beach. Jesteśmy już na zachodniej części Kassandry, więc w oddali towarzyszy nam już Olimp, który sięga chmur.









Kolejne miejsce, to Possidi Cape. Piękny piaszczysty przylądek i fajne miejsce na biwak, ale wiatr nas zniechęca do stania na plaży, bo na zewnątrz nie posiedzimy, a siedzenie cały dzień w kamperze nie bardzo nam się uśmiechało. Idziemy więc na spacer.
Tuż przed plażą można zobaczyć Poseidon Temple Archaeological Site. Świątynia Posejdona na półwyspie Kassandra, to jedno z najciekawszych stanowisk archeologicznych w regionie, choć stosunkowo mało znane wśród turystów. Świątynia datowana jest na około VII–VI wiek p.n.e., co czyni ją jedną z najstarszych znanych świątyń poświęconych Posejdonowi w Grecji. Miejsce pełniło rolę ważnego sanktuarium morskiego, gdzie żeglarze składali ofiary w intencji pomyślnych podróży. Do dziś zachowały się głównie fundamenty i fragmenty murów, ale ich układ pozwala wyobrazić sobie rozmiary i strukturę antycznej budowli. Na terenie wykopalisk można zobaczyć również pozostałości rzymskich zabudowań, świadczące o późniejszym wykorzystaniu sanktuarium.








Przylądek Possidi to jedno z najpiękniejszych i najbardziej charakterystycznych miejsc na Półwyspie Kassandra w regionie Chalkidiki, w Grecji. Słynie z długiej, wysuniętej w morze piaszczystej mierzei, która zmienia kształt w zależności od wiatru i prądów morskich. Possidi Cape tworzy spektakularny, wąski język piasku wysuwający się głęboko w Morze Egejskie. Miejsce sprawia wrażenie „końca lądu”, a morze otacza plażę z trzech stron. Widoki są bardzo malownicze, a punkt jest popularny wśród fotografów.








































Niedaleko mierzei znajduje się biała, zabytkowa latarnia morska Possidi Lighthouse z 1864 roku. Do dziś zachowała swój klasyczny wygląd w stylu kolonialnym.







No cóż, skoro nie zostajemy, to jedziemy dalej i opuszczamy już Półwysep Kassandra, a nasz następny cel, to Jaskinia Petralona.
Po drodze zatrzymaliśmy się, by zrobić kawę. Nagle patrzymy nie ma Apollo, a kocie okienko otwarte. Skubaniec dał dyla i trzeba było go szukać, na szczęście szybko się odnalazł. Musimy bardziej pilnować okienka i je blokować, bo chyba nauczył się je sam otwierać.
Jaskinia Petralona musi jednak poczekać do jutra, bo już dziś nie zdążymy ją zobaczyć, bo o tej porze roku atrakcje są czynne dużo krócej. Na szczęście w Grecji muzea i atrakcje mają wolne we wtorki, a nie w poniedziałki, więc jutro rano ruszamy pod ziemię.
Pod jaskinią jest wygodny i dobrze wyposażony parking, na którym sobie zanocujemy. Jest woda, są toalety, więc pozbędziemy się zawartości WC. Ale są i trzy wielkie psy, więc koty dziś nie mają wychodnego.
















Nie kupiliśmy dziś chleba, bo niedziela, więc spróbujemy go upiec w Omni. Robimy to pierwszy raz z prostego przepisu od Agnieszki i Konrada. Jeszcze kilka dni temu jedliśmy taki z ich wypieku i był pyszny. Nam ciasto ładnie wyrosło, ale chyba dobrze się nie upiekł, ciasto jakieś mokre. Zobaczymy jeszcze jak ostygnie, ale wygląda na to, że pierwsza próba nie wyszła 😉







Słońce dziś zachodziło z Olimpem w tle i powoli zapadł zmierzch. Oglądamy sobie jeszcze powtórkę porannego programu Kawa na Ławę, a potem już chyba tylko odpoczynek i czytanie książek.









Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
