Dzień 207 – Świąteczne porządki

Parchatka już od rana urzęduje i lustruje teren, czy czasem jakaś mysz już nie wstała 😉

Kasia jeszcze śpi, a ja idę zobaczyć co zostało z pomnika Gen. Świerczewskiego. Tu gdzie stoimy UPA przygotowała zasadzkę na konwój z generałem, który jechał na inspekcję do palcówki WOP w Cisnej. Konwój został ostrzelany z pobliskich wzgórz, a Świerczewski w strzelaninie zginął. Miało to miejsce dokładnie w tym miejscu, gdzie teraz jest wiata i parking. Pomnik upamiętniający jego śmierć stał przy drodze i kilka lat temu został zburzony, zniknął też kamień, z miejsca, gdzie zginął. Nie była to chlubna postać polskiej historii, a pomnik często oblewany był czerwoną farbą. Mimo to szkoda, że został usunięty, mógł zostać jako świadectwo historii, a zamiast gloryfikować Świerczewskiego, mógł edukować kim naprawdę był. Kiedyś w tym miejscu zatrzymywał się każdy autokar z wycieczką, dzięki temu ktoś zarabiał, bo był kiosk z pamiątkami mały bar, a teraz stoi to zamknięte. Generalnie szkoda, że zniszczyliśmy wszystkie pomniki z PRL-u, a nie jak Litwini, którzy zebrali je w jednym miejscu i stworzyli skansen takich pomników, który stał się obowiązkowym punktem zwiedzania Litwy. Historii nie wymażemy, nie zakłamiemy jaka by nie była. W tle wyróżnia się stożkowa góra Woronikówka, którą kiedyś przemianowano na Walter. Co ciekawe, nawet teraz na współczesnych mapach, szczyt ma nadal nazwę Walter. Pomnik zniknął, ale są jeszcze wyznawcy niechlubnego Generała i nadal czczą to miejsce, co widać na zdjęciach.

Śniadanie dziś było bardzo specyficzne, mało wielkanocne, ale cóż, spełniamy nasze zachciewajki po 200 dniach na Półwyspie Iberyjskim 😉

Nasi przyjaciele z Cisnej, Malwina i Krzyśek, wyczaili na Facebooku gdzie stacjonujemy i Krzysiek wsiadł na quada i przyjechał z jajkami, stuknąć się 😉 Dzieli nas tylko Góra Jabłońska, wiec miał rzut beretem. Malwina szykowała w tym czasie obiad dla dzieci, które miały ich odwiedzić. Powspominaliśmy trochę zimę, bo spotkaliśmy się w Portugalii i Krzysiu wrócił do domu, do świątecznego stołu.

My zrobiliśmy sobie nastrój andaluzyjski i zabraliśmy się zw wielkie porządki. Dopiero teraz był czas to zrobić. Tak pierwszy dzień świat zleciał nam na sprzątaniu 😉

Wieczorem na ruszt wjechała karkówka, a świąteczny stół zastąpiła ławka przy ognisku 🙂

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.