Dzień 208 – Koniec siedzenia

W świąteczny poniedziałek w końcu udało się nic nie robić, 100 % odpoczynku. Śniadanie i łapanie słońca. Jedyny wysiłek, to wyciagnięcie skrzydełek z zamrażarki, przyprawienie ich i narąbanie drewna na ognisko. Rozpalenie ogniska, by zrobił się ładny żar do grillowania.

Na obiad skrzydełka z grilla, których już dawno nie jedliśmy. W Hiszpanii oczywiście można je kupić, ale nie mieliśmy ze sobą trójnogu z rusztem, by je fajnie ugrillować. Na małym grillu bardziej się przypalą niż fajnie upieką. Zresztą palenie ogniska, czy grilla węglowego na półwyspie Iberyjskim nie jest mile widziane, sucho i zawsze zagrożenie pożarowe. Do tego zawsze jacyś sąsiedzi, którym dym może przeszkadzać, bo mało było dni, kiedy w jakimś miejscu byliśmy sami. Kamperów zimą jest tam tak dużo, że ciężko o samotność 😉

Pod wieczór dojechała jeszcze kamperem para z Kalisza, więc przy ognisku było już towarzystwo do rozmowy.

To już koniec siedzenia w jednym miejscu, jutro jedziemy do Polańczyka dopiąć ustalenia na czerwcowy zlot Grupy Biwakowej, potem spotkania ze sponsorami zlotu i pewnie w czwartek rano ruszamy ku kolejnej przygodzie, a gdzie?

Bynajmniej mamy nadzieję rano opuścić Jabłonki, bo parchatka wieczorem poszła gdzieś w tango i jak do tej pory nie wróciła. Mieliśmy już takie akcje, że musieliśmy cały dzień na kota czekać.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.