Kierunek Francja dzień 81 – W zatoce Anse de Gouern

Dzień, kiedy Kasia smacznie spała, rozpocząłem wschodem słońca.

Pierwszym punktem dzisiejszego dnia był Moulin de Craca. Całkowicie odrestaurowany od 1993 roku, stopniowo odzyskuje swoje pierwotne piękno z widokiem na zatokę Paimpol. Te prace renowacyjne umożliwiają obecnie mielenie mąki. Liczne zajęcia i pokazy odbywają się od połowy czerwca do połowy września. Zwiedzanie młyna z przewodnikiem odbywa się w środy i niedziele o godzinie 17:00 i 18:00.

Kolejne miejsce, to Abbaye de Beauport. Jego historia sięga XIII wieku. Kanonicy Prémontré z opactwa La Lucerna w Normandii kształtowali to miejsce aż do rewolucji. Sprzedany jako własność narodowa, w 1862 roku został uznany za zabytek historii. Wchodząc do środka opactwa odkrywamy zielony krużganek, kościół na świeżym powietrzu, w którym kwitną hortensje i stare róże, podziwiamy sale z eleganckimi żebrowymi sklepieniami, w których w całkowitym spokoju żyją jaskółki i nietoperze. Zapierający dech w piersiach widok oferują wykusze refektarza, z których widać morze i sąsiednie wyspy.

Młyn pływowy Ploulafret ma plan regularnego prostokąta z kwadratowym poddaszem. Wał młyński zbudowany jest z gruzu i ma około stu metrów długości i 4 metry szerokości. Ogranicza i izoluje staw. Młyn, dawniej wyposażony w koła hydrauliczne, stracił swoją funkcję i dziś służy jako pomieszczenie techniczne lokalnej szkoły żeglarskiej. Pierwszy młyn pływowy w Poulafret został zbudowany w 1880 r. i działał do 1923 r. Młynarz prowadził także dwa inne młyny w Plourivo i Pleubian.

Tour De Kerroc’h – Wieża Kerroc’ha to niezwykła budowla, która stała się zwyczajowym symbolem miasta Ploubazlanec. Zbudowana w ubiegłym stuleciu, na szczycie wzgórza zwanego wówczas Krec’h Mahaf lub Mazé. Początkowo opat Guennou myślał o wzniesieniu tam prostego posągu Marii, na kopcu, finalnie wzniesiono tu granitową wieżę, zwieńczoną najpierw posągiem św. Anny, a później Dziewicy i św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus.

Na biwak upatrzyliśmy sobie Zatokę Anse de Gouern. Niewielki parking na kilka kamperów, tuż nad brzegiem Kanału La-Manche. Chwila oddechu, trochę pracy i obiadek z młodych ziemniaczków, z koperkiem i kwaśnym mlekiem.

Po obiedzie udaliśmy się na spacer wokół zatoki, aż do cypla Pointe de Gouern. Był opływ, więc na wysepkę przy cyplu przeszliśmy suchą stopą. Okoliczne skały oblepione były ostrygami, ale Kasia już się chyba na jakiś czas okwociła mięczakami 😉

Po powrocie już tylko odpoczynek i tradycyjnie oczekiwania na zachód słońca.

Coś coraz dłużej trzeba na ten zachód czekać 😉

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.