Rano pożegnaliśmy Gosie i Andrzeja. My ruszyliśmy na zachód, a oni w kierunku Bułgarii. Na naszej trasie pojawił się bardzo fajny i stary monastyr w Ursoaia. Mănăstirea Bascovele to prawosławne żeńskie sanktuarium usytuowane w miejscowości Ursoaia, w gminie Cotmeana, ok. 25 km na północny zachód od Pitești w rumuńskim okręgu Argeş. Założycielem był comis Șerban Cantacuzino, który w 1695 r. zbudował klasztor w ramach złożonej Bogu obietnicy, po tym jak urodziła mu się długo oczekiwana córka Maria – której ostateczne losy zmusiły go do wypełnienia ślubu poprzez wzniesienie monasteru dla sióstr zakonnych. Klasztor został zniszczony przez silne trzęsienia ziemi w latach 1829 i 1838, a następnie odbudowany w 1843 r. dzięki wsparciu Stefana Nicolau i jego żony Platonidy. Wtedy do oryginalnego patronatu „Intrarea în Biserică a Maicii Domnului” dodano jeszcze dwa hramy: Narodzenie i Zaśnięcie Matki Bożej. W 1869 r. piorun uderzył w cerkiew, niszcząc dachy – odbudowa nastąpiła tego samego roku. Klasztor został rozwiązany w 1883 roku, a świątynię przejęto jako parafialną dla okolicznych mieszkańców. W 1932 r. duchowni z inicjatywy biskupa Nichita Duma przywrócili życie monastyczne. Odtąd ruszyły prace remontowe, zakończone między 1948 a 1950 r., w czasie których powstała nowa polichromia wnętrza wykonana przez Theodora Petrescu – Tutana z miejscowości Tutana. Wydarzenia z lat 1959–1962 doprowadziły do ponownego zakończenia funkcji monastycznych – misyjnie zamieniono klasztor na ośrodek opieki dla osób niepełnosprawnych, a życie zakonne zanikło. Po upadku komunizmu w 1991 r. klasztor został ponownie otwarty, a funkcjonowanie wspólnoty kontynuowane przez kolejne dekady. Od ok. 2015 r. przełożoną jest Petronia Dobrescu, wcześniej związana z Mănăstirea Robaia. Kompleks klasztorny obejmuje: cerkiew, zabudowania klasztorne (chilii), budynki gospodarcze, dzwonnicę‐bramę oraz mur obronny z bramą dzwonniczą. Cerkiew zbudowana jest z cegły, w kształcie krzyża, z trzema wieżyczkami: większą centralną i dwiema mniejszymi nad przedsionkiem. Posiada otwarty, filarowy przedsionek (pridvor) wsparty na sześciu kolumnach. Wnętrze zdobi fresk autorstwa Theodora Petrescu wykonany w latach 1948–1950, zastępujący wcześniejszy, zniszczony obraz z 1869 r. Wspólnota angażuje się w prace rękodzielnicze: tkactwo, haft, szycie – kontynuując tradycję gospodarczej samowystarczalności z czasów odnowy w XX w.



















Tankowanie wody i lecimy dalej.

Koło kolejnej atrakcji, drewnianej świątyni najpierw oporządziliśmy miejscowe koty 😉








Biserica de lemn din Morărești–Piscu Calului to zabytkowa drewniana cerkiew znajdująca się we wsi Piscu Calului, w gminie Morărești, w okręgu Argeș w Rumunii. Należy do typowych przykładów tradycyjnej rumuńskiej architektury sakralnej z regionu Muntenii. Data budowy to XVIII wiek (najprawdopodobniej ok. 1750–1780). Wnętrze zdobione ikonami i malowidłami na deskach, choć w wielu przypadkach są one w złym stanie.





Muzeul Trovanților znajduje się w południowej części wsi Costești, ok. 7–8 km od Horezu, przy drodze krajowej DN 67 łączącej Râmnicu Vâlcea z Târgu Jiu. To wyjątkowe miejsce w Europie, poświęcone jednym z najbardziej zdumiewających formacji geologicznych: trovantom, czyli tzw. „kamieniom żywym”. Zajmuje obszar o powierzchni 1,10 hektara i zostało ustanowione formalnie jako rezerwat przyrody – Rezervația Naturală Muzeul Trovanților. Jest jedyną tego typu ekspozycją w Europie. Trovanții to naturalne formacje skalne powstałe jako concrețiuni (sklejenia) piasków z dużą zawartością węglanu wapnia, które przez tysiące lat tworzą kuliste, elipsoidalne, cylindryczne, a czasem nawet ósemkowe kształty. Mogą mieć od kilku centymetrów do kilku metrów średnicy i ważyć nawet tony. Nazywają je „żywymi kamieniami”, wierząc, że po deszczu rosną — jednak nauka nie potwierdza tej wiary; jedynie kryształy wznoszą się organicznie, a trovanții powstają przez cementowanie się ziaren w otoczeniu wodnym. W rzeczywistości zmianę rozmiarów można zaobserwować jedynie geologicznie w tysiącleciach.






















Upał 42 stopnie, nie da się zwiedzać, człowiek po kilku godzinach ma dosyć, więc szukamy jakieś miejsca z cieniem nad woda. Przed wioską Bistrița znajdujemy fajne biwakowisko. Wakacje, weekend więc sporo tu ludzi. Ale już nam wszystko jedno. Jest cień, jest potok, zostajemy.












Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
