Pierwszy poranek tego wyjazdu na ziemi rumuńskiej. Jesteśmy w Górach Pădurea Craiului i szykujemy się na pierwszy dzień eksploracji. Kasia szykuje śniadanie, a my zbieramy orzechy włoskie, które są jeszcze niedojrzałe, ale już zjadliwe. To nic, że łapy będą czarne 😉



Zwijamy biwak i jedziemy przez Pădurea Craiului do naszego pierwszego celu. Za oknem sielskie wiejskie krajobrazy i Wąwóz Cheile Albioarei, który można pokonać autem. Wąwóz nie jest jakiś spektakularny, w porównaniu do większości rumuńskich kanionów, bo wysokość wapiennych skał nie przekracza 100 metrów, a jego długość wynosi jedynie 2,6 km. W Wąwozie i jego okolicy znajdziemy w sumie siedem jaskiń, nie są one jednak udostępnione do zwiedzania, tak samo jak dawne sztolnie górnicze, do których bez odpowiedniego sprzętu lepiej się nie zapuszczać.








Naszym pierwszym celem jest Jaskinia Kryształów i kopalnia Facru. Pierwsze kopalnie powstawały tu już w 1915 roku, natomiast kopalnia Facru powstała w 1950 roku. Podczas prac górniczych, w 1987 roku górnicy podczas fedrowania przez przypadek odkrywają jaskinię. Jak się potem okazało jest to nie tknięta ludzką ręką jaskinia, w której oprócz pięknej szaty naciekowej uformowały się kryształy górskie. Początkowo część jaskini jest zniszczona przez górników, ale chwile po tym odkryciu kopalnia zaprzestaje wydobycia i zostaje zamknięta. Dzięki temu kryształowa jaskinia nie ulega dalszej dewastacji. Dzięki staraniom entuzjastów i lokalnej społeczności w czerwcu 2012 roku Jaskinię Kryształów udaje się otworzyć dla turystów. Żeby było ciekawiej mamy tu dwie atrakcje w jednej, gdyż oprócz jaskini zwiedzamy też kopalnie boksytów. Wycieczka odbywa się z przewodnikiem i po zejściu na dół w pierwszej kolejności pokonujemy kopalniane chodniki, w których urządzono ekspozycję obrazujące pracę tutejszych górników. Po przebyciu kilkudziesięciu metrów chodników, dochodzimy do miejsca, gdzie górnicy przebili się do jaskini. Jej wnętrza odgradzają metalowe drzwi, by w grocie utrzymywał się specyficzny mikroklimat. Jaskinia ma długość 251 metrów i 16 m deniwelacji. Do zwiedzania udostępniono tylko 100 metrów jaskini i 200 metrów chodników kopalni.




















Pozostajemy jeszcze trochę w Górach Pădurea Craiului i sycimy się widokami i wioskami.















I tak dojeżdżamy w Góry Vlădeasa, gdzie chcemy zobaczyć Wodospad Cascada Vălui Miresi. Cascada Vălui Miresi, zwana też Cascada Răchiţele, to największy wodospad Karpat Zachodniorumuńskich. Położony jest on w Górach Vlădeasa, w dolinie potoku Stanciului, na zachód od wioski Răchiţele. Spadająca z 30 metrów woda ma kształt welonu, który jak głosi legenda zaczepił się o skałę, gdy przejeżdżała tędy panna młoda z orszakiem ślubnym. Panna młoda runęła ze stromego klifu w dół i była tak opłakiwana, że powstał wodospad. Najefektowniej kaskada prezentuje się wczesną wiosną, kiedy to dodatkowo zasila ją topniejący w górach śnieg. Zimą natomiast wodospad skuty jest lodem, tworząc naturalną lodową ścianę wspinaczkową.
Po wycieczce do wodospadu przerwa na lancz, trzeba opróżnić słoiki zabrane z Polski 😉





Ruszamy dalej przez Góry Vlădeasa. Jedziemy górskimi drogami w poszukiwaniu miejsca na biwak. Przechodzi burza, ale dosyć szybko wychodzi po nie słońce, więc możemy dalej cieszyć się pogodą i widokami.









Miejsce na biwak znajdujemy powyżej Jeziora Fantanale. Dojazd jest raczej tylko dla 4X4 więc powinniśmy być tak sami. Polana zajefajna, piękne widoki, łany poziomek, nawet grzyby i dymiący świerk. Burza która chwilę temu przechodziła nieźle tu napsociła. Piorun ściął dorodny świerk jak by to była zapałka. Gdy podeszliśmy jeszcze delikatnie płonął. Obserwowaliśmy go, czy nie wywoła jakieś pożaru, ale trochę się dopalił, a potem już się tylko tlił. Przed nocą go dogasiliśmy, żeby wiatr nie wzniecił na nowo ognia.

























Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
