Dzisiaj już od rana fajnie ciepło. Pijemy sobie kawkę na zewnątrz i czekamy jak słonko wzejdzie wyżej, by nagrzać wodę na pranie. Jak już panel produkuje 350 W, to wodę grzejemy ze słońca, nie naruszając akumulatorów.

Woda nagrzana, wiec możemy działać, godzinka i mamy pranie ogarnięte rozwieszone. Jeszcze godzinka sprzątania kampera i resztę dnia możemy leniuchować.


Przyjeżdża rodzinka na ognisko, dzieciaki ciekawe kampera, proszę pana, a możemy wejść do środka 😉 No pewnie.
Tak naprawdę trafiliśmy w jakąś fajną okolicę, z fajnymi i otwartymi ludźmi. Przez trzy dni poznaliśmy połowę mieszkańców sąsiedniego miasteczka i chyba prawie całe sąsiednie osiedle. Wszyscy przyjaźnie nastawieni, uśmiechnięci, zagadują pozdrawiają. A różnie z tym bywa w innych regionach Polski. Tutaj już w pierwszy wieczór mieliśmy ofertę, że gdybyśmy potrzebowali wodę, to możemy podjechać. Więc to były naprawdę miłe trzy dni. Z dzieciakami i ich mamą posiedzieliśmy przy ognisku, a przed zmrokiem jeszcze kolejna wizyta sąsiadów, bo chcieli się podpytać jak to jest, bo też planują kampera. W sumie miło minął dzień, ale jutro jedziemy już dalej poznawać Mazury.




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
