W końcu od rana pojawiło się słońce. Jezioro Burgale nabrało błękitnego koloru. Taka ciekawostka, brzeg na którym stoimy należy do województwa warmińsko – mazurskiego, ale metr w głąb jeziora, zaczyna się województwo pomorskie.




Razem z Apollo rozpalamy ognisko, by zrobić żar na porannego grilla, Kasia smacznie śpi, ale nich śpi do której chce, bo dziś robimy dzień odpoczynkowy.



Przed południe wstaje Kasia i wrzucam na ruszt kaszankę. Ładny żar, więc dosyć szybko robi się chrupiąca i można pałaszować.

Po południ zajeżdża tu kilka samochodów i w wysypują się z nich ludzie. Do tego jeszcze motorówka. Okazuje się, że to miejscowi przyjechali sprzątać brzeg jeziora i jezioro. Przywieźli wałówkę na ognisko, oj będzie impreza. Pytamy się, czy im nie przeszkadzamy, ale w żadnym wypadku słyszymy odpowiedź i po kilku minutach jesteśmy zintegrowani i siedzimy razem przy ognisku. Użyczyłem im swój trójnóg z rusztem na kiełbaski, podłożyłem suchej dębiny, żeby kiełbaski nie były okopcone na brzozie i tak przegadaliśmy z nimi kilka godzin. Dostaliśmy ciasto od miejscowego Koła Gospodyń i chleb z tutejszej piekarni. Było bardzo miło.


Chcieli nam jeszcze zostawić kiełbaski, bo wszystkich nie zjedli, ale odmówiliśmy, bo na wolny ruszt czekały doprawione skrzydełka. Zostaliśmy sami i czekaliśmy aż nasze smakołyki pięknie się upieką, wyszły bosko i bosko paliły w ryjek, bo Kasi sypnęło się trochę za dużo ostrej papryki 😉 Ale my lubimy takie, tym bardziej jak można je popić zimnym piwem.

Tam minął fajny i pogodny dzień. Mieliśmy jeszcze w planach małe pranie, ale wizyta miejscowej społeczności, trochę nasze plany popsuła, bo za fajnie się gadało, więc pranie zrobimy może w niedzielę. A tym czasem słonko chyliło się ku zachodowi, a my zmęczeni odpoczynkiem zanurkowaliśmy do kampera i dosyć szybko wpadliśmy w objęcia Morfeusza 🙂




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
