Rano z dziewczynami pojechałem na targ do Urszulina zrobić drobne zakupy. Potem poszliśmy na spacerek do lasu. Na grzyby raczej nie liczyliśmy, ale trochę kurek wpadło do siatki. Tytoń pod lasem już ogromny i kwitnie. Nawet fajnie to wygląda, szkoda, że nie można sobie go posadzić jako ozdobę.












Po spacerku wyskoczyliśmy na obiad do pobliskiej restauracji, zjeść coś lokalnego, a potem już odpoczynek i przekąski przed domem. Degustacja swojskiej szynki, boczku. Ser z dzisiejszego targu i hiszpański, przywieziony przez naszych gości.





Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
