Towarzystwo jeszcze śpi. Początkowo rozłożyłem się z komputerem na zewnątrz, ale dupsko zmarzło i uciekłem z zabawkami do domu.


Śniadanko też zjedliśmy w domu, tylko kaszankę z grilla zrobiłem na zewnątrz. Kurczę, takie skoki temperatury, że szok. Przed chwilą upały, że nie szło funkcjonować i od razu zjazd prawie o 20 stopni.

Myśleliśmy, że Magda z Krzyśkiem zostaną do niedzieli, ale uciekają już dziś, bo mają kupę kilometrów do domu, a w poniedziałek do pracy. Posiedzieliśmy więc do popołudnia i pożegnaliśmy przyjaciół.



Ledwo odjechali, a kolejni znajomi zapowiedzieli się na odwiedziny za tydzień 😉 Kasia coś tam jeszcze posprzątała, ja odpaliłem kuchnie gazową. Na razie przyniosłem z kampera gasbank, ale drugi kupimy do domu, bo jednak tankowanie LPG wychodzi taniej niż wymiana butli.
Ten tydzień trochę nas wykończył i o 20 już byliśmy w kamperze. Kasia jeszcze chwilę siedziała, a ja poszedłem spać. Jutro niedziela, więc dzień odpoczynku, może jakaś wycieczka po okolicy, zobaczymy.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
