05.2015 Rychlebske Hory

Na majówkę znowu odwiedziliśmy Rychlebske Hory, podczas kwietniowego weekendu nie udało nam się wszystkiego zobaczyć, więc robimy powtórkę. Tradycyjnie ostatnie godziny w pracy i jak zwykle urywamy się wcześniej. Po wjechaniu do Czech robimy zakupy piwne i kierujemy się na Červený Důl, by rozbić biwak. Akcja opał i za chwilę siedzimy przy ognisku. Wieczorem odwiedza nas tutejszy leśniczy i trochę kręci nosem na ognisko, ale jest miły i żartuje. W końcu macha ręką na nas, ale mówi, spiszę sobie wasze numery, na wypadek jak byście mi las spalili.

Rano odwiedza nas Jeżu z Kaśką i umawiamy się na wspólny wieczorny biwak. Dzień spędzamy osobno, bo każdy ma inne plany i się ona nie pokrywają.

My jako pierwszy cel obieramy Rychlebski Zamek. Zamek Rychleby pochodzi z pierwszej połowy XIV wieku. Wybudowano go na wzgórzu o wysokości 420 m n.p.m. nad doliną Rači údolí i z tego też miejsca poprowadzono do niego szlak turystyczny. Zamek miał za zadanie ochronę drogi i przejść na Morawy, tzw. solnego traktu. Tworzył on umocnioną linię razem z dwoma innymi zamkami: Karpieniem i Homole. Nie był on jednak długo użytkowany i już w XV wieku został opuszczony, stając się schronieniem dla rozbójników, dlatego też okoliczni mieszkańcy zniszczyli zamek, by nie mógł być już schronieniem dla przestępców. Dziś pozostałość warowni możemy zwiedzać za darmo, a ze wzgórza zamkowego podziwać widoki na Rychlebské hory.

Po powrocie robimy sobie przerwę w Rači údolí. Fajne miejsce z wiatą i źródełkiem. Pewnie zawitamy tu kiedyś na biwak.

Teraz przyszła pora na miasteczko Javornik i tutejszy zamek. Zamek Jánský Vrch położony w Rychlebských Horach, tuż przy granicy z Polską. Początki tej budowli sięgają XI wieku, kiedy to na tutejszym wzgórzu powstał pierwszy gród obronny. O obecnym zamku pierwsze zapiski pochodzą z XIV wieku. Warownia nie miała zbyt wiele szczęścia, najpierw w 1428 roku najechali go i zniszczyli husyci, a w czasie wojny trzydziestoletniej został zajęty przez Szwedów. Pierwotnie renesansowy zamek, swój obecny barokowy wygląd zyskał w XVII wieku, otoczono go również pięknymi ogrodami i stał się własnością do II wojny światowej biskupstwa wrocławskiego. Obecnie zamek udostępniony jest do zwiedzania. Ze względu na odbywającą się w miasteczku imprezę, zamek był zamknięty dla zwiedzających, musieliśmy się zadowolić widokiem z zewnątrz.

Troszkę już zmęczeni postanowiliśmy jeszcze na koniec dnia zobaczyć wapiennik koło Jawornika. Został on pieczołowicie odrestaurowany, a tuż przy nim urządzono miejsce piknikowe. Tutejszy piec wapienny pochodzi z 1833 roku i należał do Josefa Meigsnera. Wybudował on jednak go w miejscu jeszcze starszego wapiennika pochodzącego z 1818 roku. Piec Josefa działał do 1861 roku, wtedy to został przejęty za długi prze miasto Javorník, a produkcja trwała w nim do 1900 roku. Do 2000 r., zabytek ulegał zniszczeniu i dewastacji, dopiero po tej dacie przystąpiono do remontu i rekonstrukcji, która zakończyła się w 2008 roku.

Na biwak wróciliśmy na Červený Důl, ale poszukaliśmy bardziej ustronnego miejsca. Już zaczęliśmy rozkładać zabawki, gdy znowu pojawił się wczorajszy leśniczy. To znowu wy? Chcecie tu nocować? Ok, ale my jutro rano mamy tu polowania i od świtu będziemy strzelać, więc was obudzimy. No cóż pobudka to pół biedy, ale nie fajnie się biwakuje jak nad głowami świszczą kule 😉 Pakujemy się więc i jedziemy kawałek dalej na Hraničky. Tym razem biwak rozbijamy przy małym zadaszeniu na górze dawnej wioski, z widokiem na całą dolinę. Jeżu dostaje namiar na biwak i tak jak się umawialiśmy z Kaśką zjawia się na biwak.

Kolejny majówkowy dzień wita nas piękną wiosenną pogodą. Trochę nam szkoda dnia, ale decydujemy się tu zostać na cały dzień i się nacieszyć chyba pierwszym w tym roku ciepłym dniem. Decydujemy się na lenistwo i nic nie robienie. Jeżu z Kaśką mają ambitniejsze plany i nas opuszczają. Nasza aktywność ruchowa tego dnia ogranicza się to spaceru po bliskiej okolicy i kursach po zimne piwo za namiot 😉 Po pogodnym dniu nastaje chłodny wieczór. z koca termicznego robimy sobie ekran, by odbijał na plecy ciepło ogniska. Sprawdza się to super i patent potem nieraz wykorzystujemy.

By odpokutować trochę przebimbany dzień, w ostatni dzień majówki idziemy do kaplicy Boží hora w Žulovéj. Boží hora to wzniesienie o wysokości 525 m n.p.m. górujące nad miasteczkiem Žulová i jest zarazem najwyższym szczytem Žulovské pahorkatiny, zaliczanej do Przedgórza Paczkowskiego. Ze szczytu roztaczają się piękne widoki na Žulovská pahorkatine i Rychlebské hory. Góra zwieńczona jest polaną z neogotyckim kościołem Matki Bożej Bolesnej, do którego prowadzi też z miasteczka droga krzyżowa. Świątynie wybudowano z granitowych bloków pozyskanych w sąsiednim kamieniołomie Vaněk, który jest też fajnym miejscem biwakowym – https://grupabiwakowa.pl/czechy-nieczynny-kamieniolom-skoroszyce. Kościół wybudowano w latach 1878-1880 na miejscu starszej drewnianej świątyni z lat 1712-1713. Jest to również tradycyjne miejsce pielgrzymkowe. Ze szczytu rozpościera się piękna panorama, a wokół urządzono wygodne miejsca piknikowe.

Jadąc wysadzaną kwitnącymi czereśniami drogą w kierunku Javornika, wypatrzyliśmy ogromny stół z krzesłami na szczycie wzniesienia, to Obří stůl a židle na Lánském vrchu. Udaliśmy się tam i to był nas ostatni punkt majówki. Przejechaliśmy jeszcze przez Javornik i obraliśmy kierunek na Wrocław.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.