Dzień 362 – Ucieczka na niziny

Skończył się pogodny weekend, poniedziałek przywitał nas chłodem. W lasach Sudetów posucha grzybowa. Tu gdzie jesteśmy w tym tygodniu ma być około 9 stopni. Sprawdzam jak to wygląda koło Wrocławia, no tam znacznie cieplej 17 stopni. No to co? Uciekamy z gór i lecimy w dolinę Baryczy, tym bardziej, że na forach grzybowych ludzie już raportują ładne zbiory z tych okolic. Po drodze uzupełniamy zakupy i przy okazji zdobywamy sezonową suszarkę do grzybów.

Po południu docieramy na naszą grzybową miejscówkę. Dziś tylko wyjście w nasze maślakowe miejsce, a na podgrzybki jutro, bo to trochę dalej i dziś już mało dnia zostało.

Miejsce nie zawodzi, napełniamy dosyć szybko nasze siatki, tak naprawdę nazbierali byśmy więcej, ale trzeba to jeszcze obrobić w warunkach kamperowych. Oprócz maślaków trafiło się kilka rydzy i kanie. Kanie na razie czekają, może rano pójdą na patelnię, ale tak naprawdę, to chyba nam się już przejadły.

Ta sezonowa suszarka, to karton, w którym wycinam otwór na wylot ogrzewania postojowego, paten sprawdzony już niejednokrotnie. Działa jak jest chłodno i chodzi ogrzewanie, tak naprawdę po jednej nocy grzyby są suche. Suszarka jest w 100% ekologiczna i po sezonie można ją zutylizować 😉

Większość maślaków poszła do suszenia, bo łatwiej magazynować w kamperze i są lekkie. Tylko takie malutkie poszły w ocet. Wyszły dwa malutkie słoiczki. Specjalnie zakupiliśmy takie małe, by po otwarciu były na raz dla dwóch osób. Zrobimy jeszcze kilka, ale generalnie słoiki w kamperze są mało wygodne.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.