Poranek był jeszcze deszczowy, zimny i ponury. Zjedliśmy szybko śniadanie, bo postój mieliśmy opłacony do godziny 9:00. Na dzień dobry była piękna perełka, czyli Schloss Weesenstein w wiosce, części Müglitztal. Około roku 1200 wzniesiono tu zamek , zbudowany w celu obrony granicy z Królestwem Czeskim ; Pierwsza wzmianka o nim w źródłach pisanych pochodzi z 1318 roku. Najstarszą częścią obecnie widocznego zamku jest jego centralna okrągła wieża , wzniesiona około 1300 roku. Zamek został zbudowany dla burgrabiów z Dohna. Rodzina Bünau przekształciła zamek obronny w zamek mieszkalny w latach 1526–1575, a kolejne pokolenia etapami rozbudowywały i przebudowywały zamek. W 1830 roku zamek został zakupiony przez króla Antoniego Saksonii . W zamku mieszkało później kilku członków saskiej rodziny królewskiej, w tym trzech królów: Antoni, Jan Saski i Jerzy Saski. W czasie II wojny światowej na zamku przechowywana była większość zbiorów Kupferstich-Kabinett (Zbiór Rycin, Rysunków i Fotografii) Staatliche Kunstsammlungen Dresden , Państwowych Zbiorów Sztuki w Dreźnie. Dzięki temu zamek i jego zawartość uniknęły zniszczenia podczas bombardowań Drezna podczas II wojny światowej. Dziś należy do państwowej korporacji Państwowe Pałace, Zamki i Ogrody Saksonii. Mieści się w nim muzeum, a 35 pomieszczeń zamku jest udostępnionych do zwiedzania. My zawitaliśmy tu na tyle wcześniej, że muzeum było jeszcze zamknięte, ale bez problemu zwiedziliśmy dziedzińce i ogrody.











Poniżej zamku warto też zobaczyć stary młyn wodny – Schlossmühle Weesenstein Mühlenladen, w którym działa obecnie piekarnia i cukiernia.



Friedenlinden bei Schmorsdorf, to punkt widokowy na Saksońską Szwajcarię. Dziś jej szczyty pokrywał śnieg. Przy dobrej widoczności widać też Drezno. Znajdziemy tu też pomnik pokoju wykonany z piaskowca.




Schloss Maxen to budowla wymieniana w dokumentach już od XIII wieku. Po 1945 r. mieściła się tu siedziba rosyjskiego dowódcy, a później stał się domem dla uchodźców. Obecnie odrestaurowany znajduje się w rękach prywatnych. Widać że teraz otoczenie zamku przechodzi rewitalizację.

Pięknie prezentuje się też Schloss Reinhardtsgrimma w miejscowości Glashütte. Średniowieczny zamek na wodzie, o którym pierwsza wzmianka pojawiła się w dokumentach w 1206 roku rozebrano. W latach 1765-1767, wkrótce po wojnie siedmioletniej , wzniesiono barokowy zamek Reinhardtsgrimma w stylu późnobarokowym z ogrodami . Radny Izby Elektorów Saksonii Johann Christoph Lippold zlecił wykonanie tego zadania mistrzowi architekta Elektoratu Saksonii Johannowi Friedrichowi Knöbelowi. Na początku XIX w. ogród przekształcono w park angielski z klasycystyczną łaźnią. W zamkowej barokowej sali balowej okazjonalnie odbywają się koncerty. Na zamku istnieje także możliwość zawarcia małżeństwa.


Trochę już mieliśmy dosyć zamków i pałaców, więc miłą odmianą była ruina Barbarakapelle. Barbarakapelle to późnogotyckie ruiny kościoła rzymskokatolickiego. Kaplica wzmiankowana jest po raz pierwszy w księdze diecezji miśnieńskiej z 1495 roku i nosi imię patronki górników. Kaplicę zlecił wybudować władca zamku Zygmunt von Maltitz, właściciel Dippoldiswalde. On sam zmarł w 1525 roku . Miejsce długo było było celem pielgrzymek. Brat budowniczego, biskup Jan VIII z Maltitz, kazał zniszczyć kaplicę w 1539 r. w obawie przed tajnymi spotkaniami zwolenników reformacji. Inne źródło podaje, że została zniszczona dopiero w 1630 r. podczas wojny trzydziestoletniej.




Następnie zawitaliśmy nad jezioro Rote Weißeritz, a dokładnie na zaporę Malter, zbudowaną w latach 1908–1913. Budowla jest zakrzywioną zaporą grawitacyjną, zbudowaną z kamienia łupanego. W latach 1968-1983 na zaporze działała stacja podwodna Malter I, czyli podwodne stanowisko do nurkowania i pracy, które zwykle ustawia się na dnie morskim w celach badawczych. Tuż obok zapory przebiega torowisko kolejki wąskotorowej akurat mieliśmy szczęście zobaczyć przejeżdżający stary tabor.








Dziś zwiedzanie zakończyliśmy tuż po południu. Dopadła nas praca i trzeba było trochę czasu poświęcić.


Miejsce na biwak wybraliśmy koło Dworu Klingenbergów i jeziora Talsperre Klingenberg. Dwór zobaczyliśmy z drona ;), a jezioro i zaprę zobaczymy jutro rano.





Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
