Kierunek Francja dzień 4 – aresztowali nam rower

To miał być piękny i zajebisty dzień. Prognozy pogody pokazywały piękne słonko i i w końcu ciepło, choć poranek był jeszcze na minusie. Nic nie wskazywało, że będzie to dzień zajebiście pechowy. Rano pododawałem zaległe miejsca z dwóch dni do Grupy Biwakowej, potem wstała Kasia i mieliśmy na szybko podjechać do tamy, w pobliżu której biwakowaliśmy, a potem do miasteczka po świeże pieczywo na śniadanie.

Gotowi do startu, odpalam auto, a tu dupa, kręci, ale pojawia się komunikat, że zbyt wysoka temperatura płynu w układzie chłodzenia, no tak, po mroźnej nocy na pewno się zagotowała. Kilka kolejnych prób i to samo. Odpinam akumulator, może się wykasują błędy, ale po odczekaniu dłuższego czasu, nadal to samo. Telefon do mechanika, dziwne, spróbuj odpalić na Plaku jak kręci. No tak, tylko Plak wyszedł cały przy porządkach przed wyjazdem. No cóż, zanim zaczniemy szukać mechanika w pobliżu lub uruchamiać asistance, to podjadę rowerem na stację paliw po Plaka, która była raptem 3 km od nas.

Odpaliłem rower i pojechałem dwie wioski dalej. Na stacji zakupiłem preparat, ale gdy już przyłożyłem kartę okazało się, że pani do Plaka doliczyła mi 100 € za paliwo, gościa, który czekał w kolejce. Ponoć jeszcze zdążyła anulować sprzedaż, ale dla pewności sprawdziłem konto, czy aby na pewno, bo byłby to najdroższy Plak jaki kupiłem 🙂 Było wszystko ok, więc ruszyłem w drogę powrotną,

Jadę sobie spokojnie, bo pojawiła się na poboczu Policja. Minąłem ich, ale widzę, że ruszyli za mną, by nie prowokować, jadę powoli blisko pobocza, ale mnie nie wyprzedzają, no tak, pewnie się do czegoś doczepią myślę sobie. W końcu mnie wyprzedzili, uf, ale radość nie trwała długo, bo na najbliższej zatoczce już na mnie czekali. Dokumenty, potem telefon i podają markę i model roweru i informacja, że na ten rower muszę mieć w Niemczech specjalne ubezpieczenie i tablice rejestracyjne. Na szczęście mam uprawnienia na wszystkie rodzaje motocykli w prawku, bo i to by doszło do zarzutów. Oczywiści cała dyskusja na translatorze. Widzę jednak, że będzie spory problem, pyta się czy może sprawdzić ile rozwija rower, zgadzam się, rower jest na 7 biegu i małym wspomaganiu, policjant nawet nie rozpędził się, bo na takim biegu wspomaganie sią włącza, przy większej szybkości, mimo to nadal twierdzi że rower jest za szybki 😉 Wiem o tym, więc nie dyskutuję, tylko tłumaczę, że przez Niemcy jedziemy tranzytem, nie miałem zamiaru tu jeździć rowerem, tylko awaria samochodu mnie do tego zmusiła. Ale nic nie pomaga, jeszcze mnie testują na alkohol a nawet na narkotyki. Potem mi piszą na translatorze, że muszą zatrzymać rower do badań. Kurde myślę sobie afera jak bym co najmniej przejechał staruszkę z balkonikiem na pasach, na czerwonym świetle. No to im mówię, że stoimy 1,5 km stąd na parkingu i moja partnerka zna trochę niemiecki, bo ja nie jestem pewien o co chodzi. Myślałem że podjadę rowerem, a oni za mną. Nic z tego, radiowozem pojechała policjantka, a jej partner prowadził rower i szedł ze mną na piechotę. Na miejscu Kasia tłumaczy im, że mamy problem z autem itp. bierze na litość, ale to nie działa 😉 Piszą jakiś wielki protokół i informują, że rower odeślą pocztą, no zajebiście, tłumaczymy im, że do domu wracamy dopiero za pół roku i nie będzie miał go kto odebrać. No wymiękli trochę i powiedzieli, że będzie go można rano odebrać w pobliskim mieście po badaniu technicznym. No już lepiej, ale okazuje się, że będę miał jakąś sprawę karną, więc pewnie zaboli. Dla pewności dzwonię jeszcze do naszej koleżanki grupowej Beaty, która po niemiecku dopytuje się co i jak i faktycznie rower oddadzą nam na drugi dzień a potem mamy czekać na pismo w sprawie grzywny, nie potrafili powiedzieć jak duża będzie. Próbują wcisnąć rower do passata, ale nie ma szans by się zmieścił, myślę sobie pokazać im, że się składa? Chyba lepiej tak, bo gotowi wezwać lawetę.

Został jeszcze problem odpalenia kampera, kurde jak go nie naprawimy do jutra, to jeszcze wyślą ten rower do Wrocławia. Na użycia Plaka za wcześniej, bo trochę rozładowałem akumulator, przy próbach wcześniejszego odpalenia, więc musimy poczekać jak się podładuje. Na Google mamy jakiś warsztat 1200 m od parkingu, ale w międzyczasie kot, poszedł na dłuższy spacer, więc opisuję problem w telefonie i Kasia idzie do warsztatu a ja czekam na kota. Jednak po jakimś czasie dzwoni, że jest zamknięty. Chyba będzie trzeba jednak skorzystać z asistance, ale jeszcze wertuję internet. Trafiam na identyczny problem, gdzie był problem z wilgocią w wiązce za prawym reflektorem. Na szczęści świeci słońce, więc podnoszę maskę i odkręcam reflektor, by na wiązki świeciło słońce. Trochę też nimi poruszałem i posprawdzałem kostki. Auto odpaliło, uff. No tak, ale czy jutro rano odpali jak będzie bardziej wilgotno? Chyba lepiej pojechać do miasteczka, gdzie w więzieniu przebywa nasz rower, by go odzyskać, a potem się martwić autem. Tak zrobiliśmy, znaleźliśmy parking za 4 € blisko starego miasta i komendy. Jak już byliśmy pewni, że w tym miejscu zostajemy, to wyłączyłem silnik. A teraz próba czy odpali, odpalił na dotyk, kilka kolejnych, jest ok, zobaczymy rano 😉

Skoro już tu jesteśmy, to nie będziemy płakać tylko poszliśmy pozwiedzać trochę Dippoldiswalde. Jest tu ciekawy kościół, ładny ratusz i rynek, kilka rzeźb i w sumie nic więcej.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.