O poranku wyszło słońce i zapowiadał się ładny, ale zimny dzień. Wszyscy jeszcze smacznie spali, a ja zabrałem się za opisywanie na blogu poprzedniego dnia. Parchatka trochę polatała, ale temperatura szybko ją nakłoniła do powrotu do kampera. Położyła się przy oknie i wygrzewała dupkę się w słońcu.




Kiedy wszyscy powstawali, jakoś nie mogliśmy się rozstać i pogaduchom nie było końca. Ale jednak trzeba było ruszyć dalej. Beta ze Sztefanem ruszyli w kierunku Polski, a my dalej na zachód. W pierwszej kolejności objechaliśmy trzy pobliskie pałace, które były po drodze, więc grzech by było ich nie zobaczyć.
Jako pierwszy był Schloss Gröditz. Dwór Gröditz w obecnym kształcie został zbudowany w 1738 roku. Przez wieki budowla przechodziła z rąk do rąk różnych rodów. W 1921 r. zamek częściowo spłonął, w latach 1922–24 został odbudowany przez architekta i konserwatora zamku Bodo Ebhardta. W 1945 roku właściciele pałacu zostali wywłaszczeni, a w budynku mieszkali wówczas uchodźcy. Od 1949 r. pałac był szpitalem przeciwgruźliczym, a później filią szpitala specjalistycznego Großschweidnitz. W 2006 roku prabratanek Gerdy von Krauss, Beat von Zenker zu Pommritz, zainicjował fundację. Od kwietnia 2007 roku Förderverein pro Gröditz eV wraz z Beatem von Zenkerem angażują się w renowację zamku.


Kolejnym pałacem na na naszej trasie był Schloss Wurschen. To dawny zamek na wodzie położony w dzielnicy Wurschen w mieście Weißenberg. Typowy zamek istniał tu w XI wieku. Obecny pałac wzniesiono w latach 1701-1708. Ostatnim właścicielem był Wilhelm Theodor Friedrich Graf zu Solms-Sonnenwalde, który został wywłaszczony w 1945 r. podczas reformy rolnej w sowieckiej strefie okupacyjnej. W 1997 roku zamek nabył potomek rodu von Solms-Sonnewalde, czyli bezpośredni spadkobierca Alfred Graf zu Solms-Sonnenwalde. Do 2002 roku kazał wyremontować budynek. Obecnie właściciel ma tu apartament wakacyjny.


Kolejnym obiektem na naszej trasie były ruiny Lausker Schanze. Lauske położone jest 13 km na wschód od Budziszyna w regionie Górnołużyckim. Prawdziwy zamek istniał tu prawdopodobnie przed X wiekiem. To co teraz możemy oglądać, to sztuczna ruina, którą zbudowano w 1807 roku, jako wieżę widokową.







Koło wioski Kohlwesa, tuż przy drodze wypatrzyliśmy prawdopodobnie krzyż pokutny. W powiecie Budziszyńskim znajduje się jeszcze prawie 60 kamiennych krzyży i są one chronione zabytki archeologiczne.




Kolejnym pałacem tego dnia był opuszczony Schloss Weigsdorf. Obecnie jest to dwór, który został wzniesiony w miejscu rycerskiego zamku na wodzie z 1483 roku. Dwór niedawno znalazł nowego właściciela, więc pewnie niebawem ruszy jego renowacja.


Po drodze zajechaliśmy też na dwa stellplatze, czyli parkingi dla kamperów. Na nocleg było jeszcze za wcześniej, ale zrobiliśmy zdjęcia, by dodać je do aplikacji Grupy Biwakowej.



Schloss Großharthau powstał w miejscu wcześniejszego średniowiecznego zamku na wodzie. W pierwszej połowie XVIII wieku dokonano przebudowy zamku i dworu, włączając w to bryłę dawnego zamku fosowego. Nowy barokowy kompleks kilkakrotnie zmieniał właścicieli, m.in. rodziny von Flemming, Vitzthum von Eckstädt i von Einsiedel. W 1945 roku zamek został splądrowany. Na początku 1946 roku na zamku wybuchł pożar, który następnie wykorzystano do pozyskania materiałów budowlanych. Po zjednoczeniu Niemiec kompleks został gruntownie odnowiony wraz z pięknym rozległym parkiem.




Ostatnim punktem tego dnia było miasto Pirna. Zaparkowaliśmy campera nad Łabą, z widokiem na stare miasto. Wypiliśmy po piwku i ruszyliśmy zwiedzać zbytki Pirny, a jest tu co zobaczyć. Dodatkową atrakcją był tu duży festyn, który trwał tu już od soboty. Na niemieckich festynach i jarmarkach jest zawsze fajne jedzenie, więc i tu się nie zawiedliśmy. Tym razem kupiliśmy pysznie wypieczone chlebki nadziewane gorącym serem i szynką, do tego był jeszcze sos śmietanowy z ziołami, było to pyszne i syte. Coś podobnego jedliśmy kiedyś na jarmarku w Poczdamie. Tak naprawdę za 14€ mieliśmy syty i smaczny obiad. Pirna leży na terenie Łużyc, więc nie zdziwiła nas obecność czeskiej knajpy, w której napiliśmy się ciemnych Kruszovic.
Nazwa miejscowości pochodzi najprawdopodobniej z czasów słowiańskich i wskazuje na miejsce kultu boga Peruna. Ponieważ kiedyś istniała też możliwość podróży lądowej wzdłuż Łaby, Pirna zyskała bardzo ważne znaczenie jako miejsce przekraczania rzeki i przeładowywania towarów spławianych dalej w dół Łabą. Ta rola miasta czytelna jest do dzisiaj wyraźna w jego zabudowie, gdzie jedna z ulic, zasadniczo peryferyjnych względem centralnego placu miejskiego – Dohnaische Strasse, jest dwukrotnie szersza od pozostałych i to ona to właściwie pełni rolę głównej osi komunikacyjnej, prowadząc do miejsca przeprawy promowej przez Łabę.
Co zwiedziliśmy? Rynek z pięknym ratuszem z lat 1555-1556, dom Canaletta z pocz. XVI w., Kościół Mariacki z XV-XVI w. w stylu późnogotyckim, który zrobił na nas ogromne wrażenie. Zamek Sonnenstein, który mieścił szpital dla umysłowo chorych od 1811 do końca II wojny światowej w 1945. Podczas wojny funkcjonował jako jeden z ośrodków programu Aktion T4. Kościół Dominikanów z ok. 1300 r. w stylu gotyckim, pocztowy słup dystansowy z herbami Polski i Saksonii oraz monogramem króla Augusta II Mocnego z 1722 r. Kilka innych obiektów małej architektury jak pomniki, studnie i fontanny i oczywiście kamienice z XVI-XIX w. m.in. w stylach renesansowym, barokowym, grunderyjskim.





















































































Po prawie 4 godzinach zwiedzania, padliśmy jak kawki. Ja już po 20 zameldowałem się w łóżku, Kasia jeszcze trochę poczytała, ale też za chwilę smacznie spała.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
