Zostajemy przy wiacie w Jabłonkach. Fajnie się ochłodziło i wróciły chęci do życia. Śniadanko na powietrzu i co dalej?


Postanowiliśmy popracować, bo i mi i Kasi nazbierało się trochę. Kasia jednak schowała się do kampera, bo jej było chłodno, ja biuro rozłożyłem pod wiatą. W międzyczasie odpaliłem też kominek, by coś wrzucić na obiad na ruszt.



Na koniec wyjazdu w Rumunii, padła nam kuchenka w kamperze, na szczęście mamy dodatkową przenośną, więc jakoś daliśmy radę. Po południu do tej stacjonarnej zajrzałem. Prawdopodobnie padła termopara, bo gaz po odpaleniu gaśnie, ale przeczyściłem zaworek od termopary, styki kabelków, nie pomogło. Zamówiłem więc nową termoparę i mam nadzieję, że po wymianie, zacznie działać, jak nie, będzie trzeba szukać fahowca.





Wieczorem dojechali nasi nowi znajomi, którzy poprzednią noc też spędzili pod wiatą w Jabłonkach. Chwile pogadaliśmy i uciekliśmy do kampera, bo zrobiło się zimno, na tyle, że trzeba było odpalić ogrzewanie.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
