O wschodzie słońca tylko jedna łódź rybacka ruszyła w morze. Rybak taki prawdziwy brodaty Grek. Czekaliśmy na jego powrót, bo może jakąś świeżą rybkę kupimy na patelnię. Wrócił jednak bez ryb.





Dziś zbyt wiele się nie wydarzyło, tak jak zaplanowaliśmy, zostajemy tu jeszcze na jeden dzień, by znowu podgonić pracę. Do południa czas spędziliśmy jeszcze z Gabi i Darkiem, którzy potem ruszyli do Monemwasia, a potem będą się już kierować w stronę Polski. Na wszelki wypadek pożegnaliśmy się, bo już nasze drogi mogą się w Grecji nie skrzyżować.



1,5 km od naszego biwaku, na mapie znalazłem oznaczone jakieś ruiny w morzu. Zanim odpalę komputer do pracy przejdę się tam. Jednak maszerowałem chyba niepotrzebnie, bo to coś w morzu trudno nazwać ruinami. Bardziej teraz wygląda jak jakaś skała. Ale przynajmniej zrobiłem jakiś spacer.



Gdy wróciłem ze spaceru Kasia już ostro pracowała, więc dołączyłem do niej. Dziś 20-sty, więc trzeba powoli kończyć okres księgowy. Teraz będzie już trochę luźniej z pracą.

Jakoś nam szkoda nie było, bo za oknem zaczęło się chmurzyć i o 17 zaczęło padać. Popadało do wieczora, na szczęście jutro już pogoda. Gorszą aurę mamy jeszcze w niedzielę, ale od wtorku już robi się lato i powyżej 20 stopni w prognozach.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
