Dzień 108 – La sierra de Arrábida y el estuario del Sado

Dzisiejszy dzień zaczęliśmy w Górach Arrábida a skończyliśmy w delcie rzeki Sado. Praktycznie do godziny 11 cały region spowity był mgłami. Kiedy jechaliśmy do zamku Castelo de Sesimbra, zastanawialiśmy się, czy coś uda się zobaczyć. Jednak powoli mgły zaczęły ustępować. Przed zamkiem zwiedziliśmy ciekawą światynię Igreja de Nossa Senhora da Consolação do Castelo. Początki kościoła Castelo sięgają 1165 roku, choć dopiero za panowania D. Sancho I rozpoczęto budowę większego romańsko – gotyckiego kościoła Santa Maria do Castelo. Obecny kościół pochodzi z początku XVIII w., czyli z roku 1721 , gdyż na przestrzeni wieków uległ znacznym zniszczeniom. Wewnątrz warto zwrócić uwagę na piękne płytki z XVIII wieku.

Po kościele podreptaliśmy do zamku. El Castillo de Sesimbra to ostatni z portugalskich zamków nad morzem, który zachował swój średniowieczny styl. Z jego ścian roztacza się niepowtarzalny widok na pueblo i ocean. Początki zamku Sesimbra sięgają okresu IX, czyli okresu okupacji tych terenów przez muzułmanów. W 1165 zostało zdobyte przez D. Alfonso Henriquesa, a w 1191 zajęte przez Almohadów. Jej ostateczne odzyskanie nastąpiło z inicjatywy D. Sancho I, w 1199 roku.

W Górach Arrábida chcieliśmy zobaczyć klasztor Convento de Nossa Senhora da Arrábida, okazało się jednak, że nie jest udostępniony do zwiedzania, a szkoda, bo z punktu widokowego wyglądał bardzo interesująco. Górski klasztor położony pośrodku parku przyrody Sierra de Arrábida wygląda jak z bajki. Klasztor został założony w 1542 roku przez Fraya Martinho de Santa Maria. Dziś klasztor należy do Fundación del Oriente.

Kolejnym ciekawym miejscem w paśmie Arrábida jest fort i bateria 7ª Bataria de costa. Po drugiej wojnie światowej komisja portugalsko-brytyjska opracowała plan obrony wybrzeża dla regionu Lizbony, tak zwany „Plan Barróna”, w ramach którego w latach 1948–1958 uruchomiono stałe baterie zainstalowane wzdłuż brzegów Tagu, rzeki Sado po półwysep Setúbal. Położona na zboczach gór Arrábida bateria Outão była siódmą redutą obronną na portugalskim wybrzeżu morskim, chroniącą ujście rzeki Sado i wzmacniającą siłę ognia szóstej i ósmej baterii. Została oddana do użytku w 1954 roku i składała się z 3 baterii Vickersa 152 mm wyprodukowanych w Anglii, o zasięgu około 35 km. Działalność zakończyła w 1998 roku. Do dziś zachował się fort Old Outão, zbudowany w XVII wieku na otoczonej murem platformie i podzielony na schodkowe bryły, z tarasowymi dachami, z obwodem wysokich murów zakończonym ciągłym balkonem. Do dziś zachowały się baraki baterii wraz z przybudówką, wybudowane na terenie fortu. Znajdują się tu także małe budynki pomocnicze i sama bateria z imponującymi konstrukcjami wojennymi. Z tego miejsca roztacza się fantastyczny widok na ujście rzeki Sado.

Zaszaleliśmy i odwiedziliśmy jeszcze jeden fort. Forte de São Filipe, swoją nazwę zawdzięcza królowi, który zlecił jego budowę, Filipowi I. Projekt powierzono włoskiemu inżynierowi wojskowemu Filipe Terzi, protegowanemu hiszpańskiej rodziny królewskiej. Został ukończony w 1600 roku pod kierunkiem Leonarda Torreano, po śmierci Filipe Terziego. Jest przykładem typu fortyfikacji dostosowanego do nowych strategii militarnych i innowacji pirobalistycznych, które były odczuwalne na początku XVII wieku. Gwiaździsty kształt oraz pas podwójnych murów, z szeroką fosą, pozwolił na zróżnicowanie pozycji ataku i zwiększenie efektywności obrony. Wewnątrz twierdza chroni zespół budynków, wśród których wyróżnia się dawna rezydencja gubernatora oraz niewielka kaplica, ozdobiona kaflami autorstwa artysty Policarpo de Olivera Bernardes, przedstawiającymi sceny z życia San Filipe, datowane na rok 1736.

Na biwak zajechaliśmy w trochę urbexowe miejsce, na cmentarzysko statków. Opuszczone wraki statków w pobliżu Setúbal to pozostałość bogatej historii morskiej kraju. Obecnie są porzucone żywiołom na wodach przybrzeżnych miasta. „Expresso” służył głównie do transportu pojazdów przez rzekę Sado, natomiast „Recordação” służył jako prom pasażerski. Obydwa statki stanowiły kluczowe połączenia między Setúbal a półwyspem Tróia. W związku z rozwojem infrastruktury w regionie zostały one zdemontowane i porzucone w rejonie Mitrena. Z biegiem czasu stały się płótnami dla artystów graffiti. Nawet Parchatka poszła ze mną zwiedzać wraki. Kasia w tym czasie przygotowała coś na ząb i to polskiego – zupę ogórkową 🙂

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.