Dzień 251 – Zmiana klimatu

Dzisiejszy dzień miał być deszczowy, więc postanowiliśmy go spożytkować technicznie. Rano jeszcze było ładnie, a że staliśmy nad potokiem z wielką kamienistą plażą, poszliśmy zbierać kamienie. Po co? Już za niecały miesiąc organizujemy w Bieszczadach Zlot Grupy Biwakowej. Będą na nim konkursy zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci. Jednym z nich będzie malowanie kamieni. Tutaj mieliśmy duży wybór i nazbieraliśmy dwie torby dużych i płaskich.

Co dalej? Na pewno zmienimy klimat z górskiego, na bardziej wodny 😉 Pogoda na spacery będzie średnia, wiec kierujemy się do Ustrzyk Dolnych do jedynej pralni samoobsługowej w Bieszczadach. Wypierzemy sobie śpiwory i poduszki. Po drodze jednak coś tam z samochodu zobaczymy. Co prawda żadne nowości, ale co szkodzi stanąć w miejscach w których byliśmy. Historia ten region bardzo doświadczyła, dwie wojny, potem jak by tego było mało walki z UPA i Akcja Wisła. To wszystko spowodowało, że nie zachowało się tu wiele zabytków i chyba ta ostatnia zawierucha zniszczyła więcej niż obie wojny. Zachowało się za to dużo starych kapliczek i krzyży przydrożnych. Czasami warto też rzucić na nie okiem. Ten przed Lutowiskami zawsze umykał naszej uwadze, dziś znalazła się dla niego chwila.

Malutka cerkiewka w Żłobku to dawna filialna cerkiew greckokatolicka, wzniesiona w 1830 roku. W roku 1977 przejęta została przez kościół rzymskokatolicki. W trakcie prac adaptacyjnych usunięto ramę ikonostasu, a oryginalny, zdewastowany ołtarz zastąpiono ołtarzem przeniesionym z cerkwi w Lutowiskach. Jest świątynią orientowaną, dwudzielną o konstrukcji zrębowej. Zbudowana została z funduszy państwowych przez Austriaków. Efektem tego jest mocno uproszczona, latynizująca architektura cerkwi. Na przeciw świątyni kolejny stary przydrożny krzyż.

Kawałek dalej kolejna drewniana perełka, cerkiew w Rabem. Też greckokatolicka, zbudowana w drugiej połowie XIX wieku. Dokładna data nie jest pewna, podawane są dwie 1852 lub 1858. Po roku 1951 nieużytkowana w celach sakralnych. Mieścił się w niej magazyn, w którym podobno przez pewien czas przechowywano przedmioty zabrane z innych bieszczadzkich cerkwi. Jest świątynią orientowaną, trójdzielną o konstrukcji zrębowej. W cerkwi zachował się częściowo rozmontowany ikonostas, w którym brak ikon kilku proroków. Część ikon powieszona na bocznych ścianach nawy i w prezbiterium.

Zaczęło padać, więc już jednym ciurkiem dojechaliśmy do pralni. Tu nawet spotkaliśmy właścicieli tego nietypowego jak na Bieszczady przybytku. Cały cykl prania przegadaliśmy. Dowiedzieliśmy się skąd taki pomysł w takim miejscu. Mieszkali wcześniej w Szkocji, gdzie pralnie samoobsługowe, zresztą jak i w całej Europie zachodniej są na każdym kroku.

Co dalej? Ano jedziemy do Jacka, naszego przyjaciela, który na swojej przystani w Polańczyku będzie gościł nasz Zlot. Mamy jeszcze trochę spraw do ustalenia, ale też przy okazji skorzystamy z atrakcji przystani jak się rozpogodzi. Póki co aura na to nie pozwala, więc idziemy na pizze, bo jakoś od dawna za nami chodziła, a potem już odpoczywamy z widokiem na Jezioro Solińskie. Na koniec dnia nawet pokazuje się na chwilę słońce, które mamy nadzieję jutro nas nie zawiedzie i lądu przeniesiemy się na wodę.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.