Rano ogarniamy trochę kampera, bo w gości jedzie 😉 Mamy dziś spotkanie z przyjaciółmi w gościnnej Stajni Marsyl.

Do Sylwii i Mariusza docieramy jako pierwsi, chwilę po nas przyjeżdżają Czesi, czyli Mila i Jozef, po nich Jola z Jackiem, nasi górale z Rabki i Małgosia ze Zbyszkiem. Powitania, rozmowy, a Mariusz w międzyczasie szykuje konie.










Ruszamy na wycieczkę imprezowym zaprzęgiem.












Czekamy jeszcze na Alę z Krzyśkiem i skład już jest pełny, możemy biesiadować. To już druga impreza u naszych gospodarzy, pierwsza była pod hasłem „sianokosy”, jednak byliśmy wtedy w drugim końcu Europy, ale na „Wykopki” udała się załapać 😉 Na szczęście nie trzeba było nic kosić i kopać 😉 Na stół wjechały pyszności, zupa gulaszowa i gołąbki, nalewki, A Jola z Jackiem przywieźli wielkie pudło oscypków z Podhala.










O zachodzie słońca Sylwia z Mariuszem oprowadzają nas po swoim końskim królestwie. Robi to wrażenie.
























Wielka Pardubicka 😉
Kiedy urwiesz się przed końcem imprezy i chcesz się przespać, a tu przychodzą goście 😉


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
