Bałkany wiosna 2016 – BiH i P.N. Sutjeska

Poranek nad Jeziorem Pivskim był ciepły i pogodny, aż nie chciało się jechać dalej. Pomoczyliśmy trochę nogi w jeziorze, wypiliśmy kawę i zabraliśmy się za zwijanie obozu.

Pierwsze kroki skierowaliśmy na zaporę, którą wczoraj tylko przejechaliśmy, bo byliśmy zmęczeni. Tama robi wrażenie i jest ogromna ma wysokości 200 metrów a jej grubość wynosi 36 metrów. Korona zapory o długości 268 metrów służy również jako most. Fundamenty zapory znajdują się 38 metrów pod powierzchnią ziemi. Do jej budowy użyto 820 000 m³ betonu i 5000 ton stali. Jest to druga co do wysokości tama w Europie. W ten sposób kanion rzeki został zalany i powstało sztuczne jezioro o powierzchni 12,5 km2 i objętości 880 mln m3 jest to drugie co do wielkości jezioro w Czarnogórze.

Dalej ruszyliśmy w dół Kanionu Pivy w kierunku granicy z Bośnią i Hercegowiną. Na małym górskim przejściu granicznym wjechaliśmy do kolejnego kraju.

W Bośni naszym pierwszym celem był Park Narodowy Sutjeska. Położony przy granicy z Czarnogórą Park Narodowy Sutjeska, jest najstarszym obszarem chronionym w ramach Parku Narodowego w Bośni i Hercegowinie. W jego obrębie znajduje się też najwyższy szczyt kraju – Maglić 2386 m n.p.m. Po Parku najbezpieczniej jest się poruszać szlakami, lub z przewodnikiem, gdyż teren w czasie wojny domowej był zaminowany i istnieje jeszcze ryzyko napotkania pół minowych. Dotarcie w głąb parku, a zarazem w pobliże Maglicia ułatwiła szutrowo asfaltowa droga z miejscowości Popov Most. Drogę tą już kiedyś przemierzyłem, więc prowadziłem grupę na pewniaka. Miejsce to jest też rozsławione walkami jugosłowiańskich partyzantów w czasie II wojny światowej, którymi dowodził Josep Broza Tito. W 1973 roku nakręcono nawet film fabularny – Piąta ofensywa, obrazujący tutejsze potyczki.

Pod Maglićem zostaliśmy też na biwak. Na przełęczy jest piękna widokowa polana, której grzech byłoby nie wykorzystać w tym celu.

Na koniec dnia poszliśmy jeszcze na spacer, na pobliskie skały, by delektować się widokami w barwach zachodzącego słońca. Dopiero z góry było widać leje po detonowanych minach. Teren ten jest na samej granicy, to tez był bardzo zaminowany w czasie wojny domowej. Potwierdził to wybuch gdzieś głeboko w lesie, prawdopodobnie jakieś zwierzę miało to nieszczęście i weszło na pamiątkę z okresu wojny. Przeszły nas ciarki i uświadomiło nam jak jeszcze jest tu niebezpiecznie. Nawet drogowskaz na szczyt Maglić ostrzegał przed minami.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.