W Griselles postanowiliśmy zostać dłużej, odpocząć, posprzątać trochę kampera, zrobić miejsce na prezenty, bo powoli kończy się nasz wyjazd. Dzień jednak zaczęliśmy od pieszej wycieczki wokół wioski. Ruszyliśmy na tyle wcześniej, że był jeszcze chłodek, a spora część trasy prowadziła zacienioną doliną rzeki Le Clery. Po drodze zobaczyliśmy dwa młyny wodne, Château de la Fontaine i ciekawy most z progiem wodnym. Wróciliśmy do wioski, gdzie wypiliśmy po piwku w miejscowej oberży i rzuciliśmy okiem na wioskowy kościół Saint-Aignan.





































Potem przyszedł czas na porządki i odpoczynek. Stoimy nad brzegiem czystego strumienia, więc zimna woda dawała trochę ulgi w upalny dzień. Nawet kot zastanawiał się, czy nie zażyć kąpieli. Obok nas jest budynek starej rzecznej pralni, więc Kasia kultywowała dawne tradycje miejscowych kobiet 😉 Było gorąco, więc o jakimś posiłku pomyśleliśmy dopiero pod wieczór. Każdy miał smaka na coś innego, więc obiadokolację każdy robił sobie sam 😉 Kasia usmażyła sobie rybkę, a ja ugrillowałem surowe kiełbaski.














Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
