Chyba mieliśmy już dosyć Lizbony i każdy chciał już gdzieś na odludzie. Pożegnaliśmy camping na którym spędziliśmy cztery doby i przez lizboński most udaliśmy się na południe. Od strony miasta mostem można przejechać bezpłatnie, ale wjeżdżając do Lizbony od południa, trzeba już uiścić opłatę. Nie minie nas, bo w sobotę musimy Zośkę odwieźć na samolot do Warszawy. Skończy jej się słonko i ciepełko. W Warszawie dziś 2 stopnie, a my mieliśmy 23.




Dlatego też dziś Zosia zażyczyła sobie lenistwo na plaży. Odjechaliśmy więc jakieś 50 km od Lizbony i znaleźliśmy dosyć fajną miejscówkę przy Praia das Bicas. Było słonko, plaża a na obiad krewetki. Był też zachód słońca, a teraz jest seans filmowy.






































Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
