Dzień 387 – Jaki budżet takie termy ;)

Pogodny poranek w Vama Veche i nawet fajny wschód słońca. To też ostatnie chwile w Rumunii, po śniadaniu wjedziemy już do Bułgarii.

Po kilku kilometrach granica, ale już pusta, bo Bułgaria i Rumunia od niedawna jest w Strefie Schengen. Pomiędzy granicami, na ziemi niczyjej stoją toj tojki i kontenery na śmieci, wiec pozbywamy się śmieci i zawartości wc. Zaraz za granicą zajeżdżamy dotankować kampera, miło się leje za 5,16 zł za litr. Potem przystanek w sklepie, ceny też bardzo miłe 😉 Pod sklepem dokarmiamy kociaki i jedziemy do pierwszego celu. Za okno wróciło lato i jest cieplutko.

Durankulak Archaeological Park to jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych Bułgarii dotyczące wczesnej prehistorii, zwłaszcza neolitu i eneolitu. Park znajduje się przy wsi Durankulak, nad jeziorem Durankulak, w gminie Shabla, prowincji Dobricz, w północno-wschodniej Bułgarii, niedaleko wybrzeża Morza Czarnego. Obszar obejmuje tzw. „Wielką Wyspę” („Big Island” / Golemiya Ostrov) i zachodni brzeg jeziora. Obecnie wyspa jest częściowo przekształcona w półwysep. Zasiedlenie „Wielkiej Wyspy” zaczęło się w okresie neolitu, ok. 5500-5300 p.n.e., i z czasem rozwijało się dalej w kierunku kultury Hamangia oraz później kultury Warna. W sumie wykopano osiem warstw kulturowych: dwie najniżej należą do wczesnego eneolitu / końcowego neolitu (Hamangia – faza „Blatnica”), kolejne cztery do późnego eneolitu, oraz są ślady epoki brązu i okresu średniowiecza. Na zachodnim brzegu jeziora działała rozległa pradziejowa nekropolia. W sumie zarejestrowano ponad 1204 groby z okresu nowej kamiennej i kamienno-miedzianej (eneolitu) epoki. Odkryto liczne domy, m.in. ziemianki, domy prostokątne, z kamienną architekturą (fundamenty) – co jest ważne, bo Durankulak posiada jedne z najstarszych tzw. kamiennych konstrukcji w Europie kontynentalnej. W grobach i osadach odnaleziono ceramikę, przedmioty z kamienia, kości, narzędzia z krzemienia, ozdoby, przedmioty wykonane z metalu – co daje obraz życia codziennego, praktyk funeralnych, komunikacji handlowej i kultów.

Teraz jedziemy do wioski Szabła, a właściwie do jej nadmorskiego przysiółku. Tutaj taka ciekawostka, odwiert termalny i gorąca woda z dwóch rur. No klimat niezły, jest to w centrum wsi, prysznic termalny ogrodzony parawanem i wyłożony dywanem. Prowizoryczna przebieralnia i to wszystko. Kasia lekko w szoku – ja tam nie wejdę, ale po chwili jednak ciekawość zwycięża. Woda fajna, choć śmierdzi popsutym jajem i ropą. Przychodzą tu głównie miejscowi i nieliczni turyści. Woda ma 40 stopni.

W sumie mieliśmy jechać dalej, ale w wiosce fajny placyk, tania knajpka, zostajemy tu na nocleg.

Za oknem mamy widok na latarnię, można ją uznać za jedną z najciekawszych i najstarszych budowli tego typu na wybrzeżu Morza Czarnego. Została wzniesiona na skalistym cyplu Shabla Cape (Nos Shabla), który wznosi się kilka metrów nad poziomem morza. Budowla ta jest najstarszą i najwyższą latarnią morską w Bułgarii – ma około 32 metrów wysokości i została pierwotnie zbudowana w 1856 roku podczas panowania Imperium Osmańskiego. Konstrukcja wykonana jest z kamienia i cegły, a jej masywny, ośmiokątny trzon zakończony jest galerią widokową i latarnią. Charakterystyczną cechą obiektu są czerwone i białe pasy, które sprawiają, że jest dobrze widoczna zarówno w dzień, jak i w nocy. Światło latarni wysyła sygnały widoczne z odległości ponad 17 mil morskich (około 30 km). Obiekt pełni nieprzerwanie funkcję nawigacyjną, ostrzegając statki przed skalistym wybrzeżem i pomagając im bezpiecznie żeglować wzdłuż bułgarskiego brzegu Morza Czarnego.

Obok latarni kolejna ciekawostka – Ancient and Medieval Fortress of Karon Limen, czyli antycznego portu i warowni zwykle zwanego Caron Limen / Karon Limen / Portus Caria — położonego przy przylądku Shabla na północno-wschodnim wybrzeżu Bułgarii. Miejsce było zamieszkane już w starożytności: pierwsze osadnictwo datowane jest na VI–V w. p.n.e. (osady trackie, potem kolonia grecka znana jako Karon Limen / Portus Caria). Lokalizacja była ważnym portem na zachodnim brzegu Morza Czarnego przez wiele stuleci. W okresie rzymskim i w czasach wczesnobizantyjskich osada rozrosła się w port i ufortyfikowane miasto. Zachowały się relikty fortyfikacji późnoantycznych (IV w. n.e.) — mury i wieże, które miały chronić port i szlaków morskich tej części wybrzeża. Źródła pisane antyczne wymieniają to miejsce jako ważny punkt na trasie morskiej między innymi przystaniami regionu.

Forteca była (według opisów i badań) budowlą prostokątną (tzw. quadriburg) z czterema narożnymi basztami; mury osiągały około 1,6 m grubości, a w niektórych fragmentach zachowały się relikty dochodzące do niemal 2 m wysokości. W ruinach widać typowe dla późnoantycznych umocnień warstwy kamienia i zaprawy, a także fragmenty zabudowy portowej. Stanowisko jest narażone na erozję wybrzeża — część zabudowy znajduje się blisko krawędzi klifu i częściowo została w przeszłości zatopiona lub zniszczona przez morze. W ostatnich latach prowadzone były prace ratunkowe i wykopaliskowe przez bułgarskich (i w niektórych projektach międzynarodowych) archeologów, by udokumentować i zabezpieczyć pozostałości.

W wiosce powstaje też ogromne molo, ale jak na razie jest w budowie i nie jest udostępnione.

Pora na obiad, knajpka fajna, zaczynamy od piwka i analizujemy translatorem menu. Kasia wybiera zupę rybną z salamuriką, w kuchniach bałkańskich i bliskowschodnich salamurika to prosty sos z wody, soli, czosnku i ziół, ogórków, podawany np. do grillowanego mięsa czy ryb. Na drugie zamawiamy, Kasia jakąś nieznaną nam rybę, ja ser tracki z pomidorami, jajkiem i salami, całość zapieczona w glinianym naczyniu. Wszystko jest pyszne i tanie. Za 4 piwa, 0,5 litra wina i dwa obiady płacimy niecałe 120 zł.

Nażarci po uszy idziemy na spacer nad morze.

A nad morzem kolejna knajpka, brzuchy pełne, ale piwko się zmieści, idziemy, bo knajpka widokowo położona. Ja piwko, Kasia jednak wino. Znowu translator i analizujemy menu. Żarcie takie fajne, że na deser zamawiamy pastę kawiorową z grzankami i plackiem maślanym i jakieś małe rybki smażone, ale to nie sardynki, bo za duże. No teraz to przegięliśmy 😉 Wracamy do kampera na sjestę i do pracy 😉

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.