Rano dwie dziewczyny przyjechały po pieska, jednak akcja schwytania go zakończyła się niepowodzeniem. Suczka będzie oswajana i dopiero jak nabierze zaufania zostanie zabrana.



Zjedliśmy śniadanie, Arek zapodał wiejskie jaja na miękko i udaliśmy się na dłuższy spacer po okolicy. Doszliśmy do jazu na Baryczy, niemieckie napisy na urządzeniach hydrotechnicznych świadczą, że zostały wyprodukowane w Jeleniej Górze, kiedy miasto było w granicach Niemiec.








Dalej wałami doszliśmy do Zalewu Ryczeń. to zbiornik retencyjny, usytuowany w dolinie rzeki Barycz. Zbiornik ma dość skomplikowany brzeg — nie jest to jedna gładka tafla wody, ale brzegi są poszarpane zatoczkami, cyplami i wyspami. Znajduje się tu sześć wysp, które pełnią funkcję siedlisk dla ptactwa wodnego.









Po powrocie na rancho szybki obiad i wracamy do Wrocławia, a właściwie to do Kątów Wrocławskich na biwak. Przyszły tydzień, tak do czwartku, to załatwianie różnych spraw we Wrocławiu. Lekarze, spotkania, zmiana najemcy naszego mieszkania. Mamy nadzieję, że do czwartku to ogarniemy i po południu rozpoczniemy kolejną naszą kilkumiesięczną przygodę na południu Europy 🙂

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
