Poranki coraz chłodniejsze, towarzystwo jeszcze śpi, a ja reaktywuje ognisko, bo śniadanie dziś z grilla. Powoli ekipa wstaje i jemy śniadanie na powietrzu. Zza drzew wychodzi w końcu słońce, więc kawkę pijemy już ogrzewani jego promieniami. Z Magdą i Krzyśkiem spędzamy jeszcze pół dnia i musimy jechać na kolejne spotkanie.


Nadal jesteśmy w Dolinie Baryczy, lecz przemieszczamy się bardziej na zachód, gdzie nasi znajomi kupili sobie siedlisko. Było to już jakieś dwa lata temu, ale do tej pory nie udało się nam dojechać na ich nowe włości. Teraz okazja była podwójna, bo dzień wcześniej Agnieszka odebrała z salonu nową Dacię Bigster. Za jednym zamachem można było oblać dacze i Dacię 😉 Mamy sentyment do Dacii, bo wcześniej mieliśmy Dustera, z którego byliśmy bardzo zadowoleni, ale Bigster to już inna klasa i autko zrobiło na nas wrażenie. Pewnie gdyby nie nasza podróż życia, to pewnie teraz spłacali byśmy leasing za Bigstera 😉 Kiedy szampan został „rozbity” o nowy samochód zasiedliśmy przy ognisku i znowu rozmowy do północy. Jak się człowiek z kimś nie widzi 1,5 roku, to jest o czym opowiadać i jest co słuchać z drugiej strony.
Jadąc tu wczoraj, w lesie widzieliśmy porzuconą suczkę, która za chwile podeszła pod zabudowania. Psinka bardzo wystraszona, niby garnie się do ludzi, ale się bardzo boi. Wieczór minął więc też, na dokarmianiu i oswajaniu psinki. Nabrała już trochę zaufania, ale nadal nie daje się pogłaskać. W między czasie udało się jej znaleźć dom i jutro rano ktoś po nią przyjedzie.




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
