Jak nic Kasia musiała wczoraj zabić jakiegoś pająka. Padało wczoraj popołudniu, padało w nocy i padało prawie cały dzisiejszy dzień. Z tego też powodu, bez sensu było coś zwiedzać. Trzeba ten dzień poświęcić na pracę. Pojechaliśmy uzupełnić zakupy, zrobić serwis kampera i przenieśliśmy się na kolejny widokowy parking.



Praca w pomimo trudnych warunków kocich poszła Kasi fajnie i została nam tylko jedna spóźnialska firma i miesiąc będzie zamknięty.

Parchatce w końcu znudziło się księgowanie 😉

Przed 19 przestało padać, poszliśmy więc choć na krótki spacer na pobliską plażę, trochę pomorsować. Teraz nawet wyszło słońce, może się uda wieczorem uzupełnić relację o jakiś ciekawy zachód.




Białych skarpetek, nawet do wody nie ściągam 😉


Po całym dniu deszczu, taka nagroda na koniec dnia.















Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
