Dzień 155 – Pomidorowa plaża

Praia dos Tomates jej nazwa wzięła się stąd, że kiedyś w pobliżu plaży znajdowała się plantacja pomidorów, ich producent sprzedawał je wzdłuż piaszczystej plaży. Choć można znaleźć też teorie, że nazwa pochodzi od czerwonych klifów ciągnących się wzdłuż plaży. Miejsce fajne, plaża z drobniutkim białym piaskiem, kontrastującym w wysokimi pomarańczowo czerwonymi klifami. Ale my nie przyjechaliśmy tu plażować, a bardziej zobaczyć klify. Po południu miała się skiepścić pogoda, więc szybko zebraliśmy się na spacer. Pierwszy etap był kilka kilometrów plażą, a powrót górą klifami.

Przy samym wejściu na plażę znajduje się duży parking, na którym zostajemy na noc. Trochę nie nasze klimaty, bo bardzo dużo ludzi, część tu koczuje długo, wygląda to słabo, ale jeden biwak wytrzymamy.

Kasia bierze się za obiad, a do Parchatki przychodzi kolega. Zaloty trwają długo, ale nic nie dają, Parchatka trzyma zalotnika na dystans, i po jakieś godzinie starań, kawaler odchodzi z kwitkiem.

Do nas przychodzi za to sympatyczna para Polaków i całe popołudnie, a potem wieczór mija nam na rozmowach o podróżach i wymianie namiarów na fajne miejsca. Marek i Gośka wrócili właśnie z Maroko, ale też mają już duży staż w podróżowaniu, więc było o czym rozmawiać. Ich poczynania można śledzić na https://www.facebook.com/marebisvanlife/

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.