Dzień 156 – Chwila przerwy

Całą noc padało, rano też nadal popadywało. Marek z Gosią zaprosili nas na kawę i tak do 11 godziny przegadaliśmy. Dopier głód nas wygonił do kampera i zjedliśmy śniadanie. Patrzymy za okno i słabo to wygląda, prognozy wróżą dopiero lepszą pogodę po południu. Stwierdziliśmy, że zostaniemy i trochę odpoczniemy, bo aura nie sprzyja zwiedzaniu. Tak też zrobiliśmy, trochę leżenia, trochę siedzenia i obiad. Kasia dojada wczorajszą chińszczyznę a ja tortije ziemniaczaną podrasowaną salami.

Pod wieczór krótki spacer na klify na zachód słońca, ale słońce płata psikusa i tuż nad horyzontem chowa się za chmury, mimo to widoczek zacny. Kamperów na placu jak by ubyło, ale nadal jest sporo.

Po zachodzie słońca ja udaje się do swojej stoczni, ORP Wicher zyskał dzisiaj poszycie dolne, a Kasia wyszywa koty, a nasz kot śpi 😉 Jutro kierunek Faro.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.