Dzień 271 – Magurski Park Narodowy

Jeszcze musieliśmy poczekać na powrót Leszka, bo Grażyna została u dzieci w Warszawie. Dojechał po 16 i przywiózł nam rybki wędzone z nad morza – dziękujemy. Przekazanie gospodarstwa i opuszczamy warunki domowe. Z Grażyną i Leszkiem spotkamy się niebawem, bo na koniec lipca, kiedy to przyjadą do nas do Rumunii, którą chcemy im pokazać.

Ruszamy w kierunku Bieszczadów, ale wyjechaliśmy dosyć późno więc mamy zaplanowany nocleg tranzytowy w Beskidzie niskim. Zresztą jutro musimy jeszcze odwiedzić wydawnictwo Ruthenus w Krośnie, gdzie zamówiliśmy okolicznościowe naklejki na Zlot Grupy Biwakowej. Rafał też ma nam przekazać kilka publikacji na nagrody zlotowe.

Na biwak zatrzymujemy się w miejscowości Folusz, na parkingu i miejscu piknikowym Magurskiego Parku Narodowego. Miejsce fajnie i stylowo przygotowane. Wiaty imitują dawne brogi, czyli miejsce przechowywania siana. To ruchome zadaszenie na czterech słupach. Dach w miarę jak ubywa siana opuszcza się i chroni je przed deszczem. W Polsce tego typu konstrukcje można już tylko zobaczyć w skansenach, ale w Rumunii, nadal są używane.

Upał jest sakramencki, więc wietrzymy kampera, by trochę się schłodził do spania. Dolina jest osłonięta, ale górą nad lasami słychać coraz mocniejsze podmuchy wiatru i pomruki burzy, która się do nas zbliża. Dociera, kiedy już szykujemy się do spania. Zaczyna lać, ale burza przechodzi gdzieś bokiem.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.