Dzień 414 – 20 dzień w Grecji i małe podsumowanie i miejsce narodzin Arystotelesa

Dzisiaj minął 20 dzień naszego pobytu w Grecji, nie jest to nasz pierwszy wyjazd do tego kraju, ale trochę nas też już tu nie było, wiec odczucia jakby nowe. To najpierw ponarzekamy 😉

Co nas wkurza i się nie podoba:

  • Wszechobecne śmieci, praktycznie śmieci są wszędzie, pomimo tego, że na każdym rogu stoją ogólnodostępne pojemniki na śmieci,
  • Wszystko jest na odwal się, brak estetyki, taka trochę totalna rozpierducha w myśl cytatu „przewróciło się, niech leży…”
  • Słaby wybór jedzenia w sklepach marna jego jakość. Wędlina podła, że nie da się jej jeść, słabe pieczywo, często kombinowane, jakąś mąką kukurydzianą, chleb ma kolor żółty i nie jest smaczny.
  • Bardzo dużo bezdomnych zwierząt. Prawie na każdej plaży czy jakimś parkingu żebrzące o jedzenie psy. Podobnie z kotami, te w miastach nie wyglądają źle, ale te na odludziach, gdzie latem tętniło życie, a po sezonie nie żywej duszy, nie mają się najlepiej.
  • Sporo atrakcji turystycznych po sezonie całkowicie niedostępna.
  • Brak miejsc serwisowych dla kamperów (zlanie szarej wody i kasety wc)

Co jest na plus?

  • Wolność nocowania w kamperze i bardzo dużo pięknych miejsc gdzie można się zatrzymać.
  • Chyba z powodu nagłośnienia niedawnych obostrzeń, a później ich odwołania, co już tak się nie rozniosło, panuje teraz praktycznie zerowy ruch kamperów. Spotkaliśmy ich przez te 20 dni może z dziesięć. Wszędzie stoimy sami, gdzie w analogicznym okresie w Hiszpanii, nie było miejsca, gdzie nie stało by kilka lub kilkanaście kamperów.
  • Super dostęp do darmowej wody, jest na każdym kroku. Nie ma problemu z jej uzupełnianiem.
  • Przystępne ceny, ale ciut drożej niż w Polsce, jednak do przezycia.
  • Fajna dla nas pogoda o tej porze roku. Można powiedzieć idealna, w dzień od 18 do 23 stopi w cieniu, w nocy w granicach 15 stopni.

A teraz wracamy do naszego dziennika. Kolejny dzień przywitał nas słoneczną pogodą. Koty już powoli przyzwyczajają się, że już nie będą głodować i już mniej szaleją za jedzeniem. Już nawet w miarę spokojnie możemy i my jeść.

Dziś mamy w planach miejscowość Olimpiada, a bardziej zabytki wokół niej. Olimpiada nie ma nić wspólnego z zawodami sportowymi, z nimi ma bardziej korzenie Olimpia.

My skupiamy się na archeologicznym stanowisku Stageira (gr. Στάγειρα). Znajduje się w północnej Grecji, w regionie Chalkidiki, nad Zatoką Strimonsk. To miejsce ma szczególne znaczenie historyczne, ponieważ było miastem narodzin Arystotelesa – jednego z największych filozofów starożytności. Stageira została założona w VII wieku p.n.e. przez kolonistów z wyspy Andros (a później także z Chalkis na Eubei). Miasto szybko stało się jednym z ważniejszych ośrodków Chalkidiki, należąc do Związku Delijskiego pod przewodnictwem Aten.

W V wieku p.n.e. Stageira została zniszczona przez wojska Filipa II Macedońskiego, ojca Aleksandra Wielkiego. Jednak z wdzięczności dla Arystotelesa – który był nauczycielem jego syna – Filip odbudował miasto i ponownie zasiedlił je dawnymi mieszkańcami. Dzięki temu Stageira przetrwała jeszcze kilka wieków jako niewielki ośrodek lokalny.

Ruiny starożytnego miasta położone są na wzgórzu nad morzem, otoczonym gajami oliwnymi i lasami. Zachowały się tam pozostałości:

  • murów obronnych z okresu klasycznego i hellenistycznego,
  • bram miejskich,
  • fundamentów domów mieszkalnych,
  • akropolu (górnej części miasta),
  • świątyń i ołtarzy,
  • a także śladów systemu wodociągowego.

Stanowisko jest dobrze zachowane i udostępnione bezpłatnie do zwiedzania. Na trasie turystycznej znajdują się tablice informacyjne, które opisują historię i funkcję poszczególnych budowli.

Wokoło ruin można spotkać sporo drzew truskawkowych, już je opisywałem, ale tutaj natrafiliśmy je w fazie kwitnienia i owocowania, choć owoce jeszcze nie nabrały truskawkowej barwy.

Jedziemy dalej na Półwysep Athos. Zatrzymujemy się na fajnym punkcie widokowym z panoramą wioski Stratoni. W sumie też fajne miejsce na biwak, ale jedziemy dalej.

Kilkanaście kilometrów dalej zatrzymujemy się przy plaży Kakoudia. Główną jej cechą są jasne, białe skały wyrastające z brzegu i w wodzie, które nadają bardzo charakterystyczny, wręcz „rzeźbiarski” krajobraz. Chcieliśmy tu zostać na biwak, bo miejsce bardzo ciekawe widokowo, ale akurat na tym odcinku przywitały nas znaki z zakazem dla kamperów i przyczep.

Jednak już 1500 metrów dalej mogliśmy się zatrzymać. Skorzystaliśmy z tej możliwości i zostajemy na noc. Koty znowu wybiegane i zadowolone. Atena nawet wyruszyła ze mną na dłuższy spacer.

Kasia pozyskuje nasionka drzewa truskawkowego 😉

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.