Pierwszym punktem dzisiejszego dnia był Château du Marais. Zamek położony jest w Dolinie Loary, w miejscowości Gimouille, 8 km od Nevers. Pierwszym znanym władcą był Jehan de Boisgibault, żyjący na przełomie XIV i XV w. Château du Marais został zbudowany w xiv wieku na miejscu ufortyfikowanego domu zbudowanego jako wieża strażnicza nad Marais. Oprócz pewnych przeróbek dokonanych w xvi wieku i niedawnej rekonstrukcji części zniszczonej w 1888 roku, w Marais zachowała się większość budowli z XIV i XVI wieku. Dziś budowla pełni funkcję hotelu i wnętrza nie są udostępnione do zwiedzania.



W wiosce Gimouille zatrzymaliśmy się przy romańskim kościółku Église Saint Laurent. Kościół Gimouille jest kościołem parafialnym, nosi imię diakona kościoła rzymskiego Saint Laurent urodzonego w Saragossie, pochodzi głównie z XII – XVI wieku. Prostokątna, zakończona jajowatą absydą, oświetloną trzema małymi łukowymi przęsłami, ozdobionymi romańskimi kolumnami, absyda wsparta jest na dwóch solidnych przyporach. Centralna dzwonnica ma plan kwadratu, pochodzi z XVI wieku, na każdej z czterech ścian znajduje się gotyckie okno w kształcie trójliścia, zwieńczona jest ostrosłupowym dachem łupkowym. Portal wysunięty jest łukiem o dwóch opaskach, ozdobiony zygzakami i okrągłymi listwami, pod sznurem przeplotu, opadający na kolumny z kapitelami rzeźbionymi w liście wodne, zwieńczony jest piramidalnym dachem z łupka. Trzy przęsła absydy kościoła Gimouille otoczone są kolumnami ze kapitelami. Wewnątrz kościoła Matka Boska z Dzieciątkiem i Gołąbkiem, malowana kamienna statua z końca XV w., uznana za zabytek. Kościół był zamknięty, ale klucze można uzyskać pod podanym przy drzwiach adresie.



Duże wrażenie zrobił na nas Pont-canal du Guétin. Akwedukt Guétina, to most na kanale, który umożliwia bocznemu kanałowi prowadzącemu do Loary przejście przez rzekę Allier, niedaleko Nevers. Został zaprojektowany przez inżyniera Adolphe’a Julliena, wówczas 29-letniego, podobnie jak Digoin, pod kierunkiem głównego inżyniera Jeana Josepha Pierre’a Vigoureux. Otwarty dla żeglugi w 1838 r. Dzieło posiada 18 łuków o szerokości 16 m. Jest to jeden z największych mostów kanałowych we Francji, ma długość 343 m (470 m łącznie z przylegającą podwójną śluzą). Mieliśmy nadzieję, że trafimy akurat na jakąś przepływającą barkę, ale się nie udało.








Château de Cuffy choć prywatny, to fajnie udostępniony z zewnątrz. Ścieżka wokół zamieszkanych ruin ciekawa, z tablicami informacyjnymi. W weekendy, o określonych godzinach istnieje też możliwość zwiedzania zamku od środka. Słabo znana średniowieczna fortyfikacja z wieża Sully to twierdza z XII i XV wieku. W czasie wojny stuletniej zamek uległ znacznej ruinie. W latach 1371-1404 został odrestaurowany i przystosowany dla artylerii. W 1617 roku został podpalony, a jego wieże zniszczone materiałami wybuchowymi. W czasie rewolucji ruiny sprzedano miejscowemu rolnikowi, który zamienił je w kamieniołom. Sytuacja trwała do czasu, gdy w 1880 roku zamek kupił Charles Desrosiers, pradziadek Charlesa Bouleta, obecnego właściciela.






Abbey Fontmorigny położony w pobliżu rzeki Loary, w zielonej dolinie, niedaleko Nevers i La Charité sur Loire, opactwa cystersów „Notre Dame de Fontmorigny”. Został założony w 1149 roku pod władzą św. Bernarda. W tym zalanym spokojem miejscu można podziwiać Kościół Opacki (XII/XVIII), ruiny klasztoru (XVIII), Refektarz braci świeckich (XII), część Zajazdu (XVI/XVIII), staw rybny i ogród opata. Dziś opactwo jest nadal poddawane renowacji i organizuje wystawy oraz coroczny prestiżowy festiwal muzyczny.








Kolejny etap dnia przerwał telefon od Andrzeja, naszego znajomego z Francji. Spytał się czy nie mamy dziś ochoty na spotkanie, bo w sumie mógłby dziś podjechać do nas z Paryża. Na to spotkanie umawialiśmy się już wcześniej, ale data nie była ustalona, Andrzej czekał jak nasza wycieczka przybliży się bardziej do jego domu. Więc pozostało już tylko znaleźć miejsce, gdzie będzie można zrobić grilla. Znaleźliśmy, wysłaliśmy Andrzejowi namiary i czekamy.


Z Andrzejem ostatni raz widzieliśmy się chyba 2 lata temu, też we Francji. Kiedyś objechaliśmy wiele razy, jeszcze Dusterami Bałkany i Rumunię. Miło wiec było się spotkać i powspominać dawne czasy. Posiedzieliśmy, zrobiliśmy grilla i jeszcze poleniuchujemy z Andrzejem do niedzieli.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
