Wschód słońca tradycyjnie fajny. Towarzystwo jeszcze śpi, bo wczoraj trochę posiedzieliśmy.






Dziś do śniadania postny chlebek Lagana i gulasz angielski. Chlebek trochę plaskaty, ale nawet dobry.

Po śniadaniu z Darkiem walczyliśmy z naciąganiem sprężyn w roletkach okiennych. Darek już to kiedyś robił, wiec było łatwiej. Roletki już słabo się zwijały, co było bardzo irytujące. Teraz działają już dobrze.

W południe pożegnaliśmy Gabi i Darka, już chyba tak naprawdę, bo ruszyli w stronę Polski, więc w Grecji już się nie spotkamy.
Chwila oddechu i spacer do kaplicy, którą mamy za oknem, wczoraj jakoś nie było czasu. Agios Fokas Monembassias to niewielka, tradycyjna świątynia prawosławna, która wyróżnia się typową dla regionu architekturą – białymi ścianami, prostym, ale harmonijnym planem i cichym, kameralnym otoczeniem. Wnętrze, choć skromne, zachowuje tradycyjne ikony i elementy dekoracyjne typowe dla małych greckich kaplic. Kaplicę okala mały wiejski cmentarz z nagrobkami z białego marmuru.
















Po wczorajszej posiadówce został grill na zewnątrz, więc na obiad wrzuciłem na ruszt kiełbasę, Kasia jakoś nie miała ochoty na to, więc odgrzała sobie makaron z mięsem, więc obiad dziś każdy miał swój 😉

Koty też najedzone, więc poszliśmy na sjestę 😉

Potem już praca aż do zachodu słońca. Co prawda słońce tu zachodzi za wysoką górą, ale dziś nawet fajnie wybarwiło się niebo, gdy słońce skryło się za horyzontem.







Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
