Jeszcze dobrze śniegi w górach nie stopniały, a my już ruszyliśmy na biwak i wycieczkę w Góry Sowie. W piątek 10 kwietnia po pracy wsiedliśmy we wcześniej spakowanego Dusterka i ruszyliśmy ku kolejnej przygodzie. Tego dnia tylko znaleźliśmy miejsce na biwak i wieczór spędziliśmy przy ognisku, popijając przywiezioną z Rumunii Afinatę.








Sobotni ranek przywitał nas słońcem, choć Kasia nie bardzo chciała wyjść z ciepłego śpiworka. Zjedliśmy śniadanie i szykowaliśmy się na wycieczkę.





Naszym celem był dziś szczyt Wielkiej Sowy, na którym stoi kamienna wieża widokowa. Po II wojnie światowej wieżę nazwano imieniem Władysława Sikorskiego, a w 1981 roku przemianowano na Mieczysława Orłowicza, słynnego polskiego turysty i krajoznawcy, autora wielu przewodników górskich. Przez szczyt przebiega też Główny Szlak Sudecki jego imienia. Na Wielką Sowę prowadzi aż osiem znakowanych szlaków turystycznych, przebiega tędy też ścieżka rowerowa i narciarska. Z tarasu wierzy widokowej można podziwiać rozległe panoramy od Śnieżnika aż po Śnieżkę oraz Wzgórza Trzebnickie i Brumowskie Steny. Przy dobrej widoczności widać również Wrocław. Wstęp na wieżę jest płatny i można na nią wejść w sezonie turystycznym od maja do października w godzinach 9:30 – 19:00 , w pozostałych miesiącach wieża jest otwierana warunkowo w weekendy.


































Po wycieczce kolejny biwak i kolejne ognisko.




W niedzielę kolejne śniadanko w plenerze i pakowanie i przejazd na kolejną wycieczkę.


Nasz cel na niedzielę to szczyt Kalenicy. Kalenica (964 m n.p.m.), to trzeci co do wysokości szczyt Gór Sowich. Ustępuje on wysokością tylko Wielkiej i Małej Sowie (1015 m n.p.m.), (972 m n.p.m.). Szczyt jest niestety zalesiony i by można było podziwiać z niego widoki Towarzystwo Sowiogórskie (niem. Eulengebirgsverein) z Bielawy, w latach 1932-1933 wybudowało na szczycie wieżę widokową. Wieża jest konstrukcją metalową i budowę jej powierzono Kurtowi Steuerowi, mistrzowi ślusarskiemu z Bielawy. Tam też została zbudowana i po rozmontowaniu wywieziona wozami konnymi na szczyt Kalenicy. W czasach, gdy tereny te należały do Niemiec, Wieża nosiła nazwę feldmarszałka i prezydenta Niemiec Paula von Hindenburga. Po II wojnie światowej wieża niszczała i dopiero na początku lat 90. XX wieku przeprowadzono gruntowny remont. W roku 1973 były też plany przeniesienia konstrukcji na szczyt Śnieżnika, kiedy zniszczono tamtejszą wieżę kamienną, na szczęście pomysł nie został wcielony w życie. Dzięki temu do dziś z 20 metrowej wieży na Kalenicy możemy nieodpłatnie podziwiać widoki na Karkonosze, Góry Kamienne i Wałbrzyskie, masyw Gór Sowich, Gór Bardzkie i Złote, Masyw Śnieżnika, a także Przedgórza Sudeckiego, Kotlinę Kłodzką oraz Masyw Ślęży. Pod wieżą znajdziemy wiatę piknikową i wyznaczone miejsca na ognisko. Przez Kalenicę przechodzi czerwony Główny Szlak Sudecki z Przełęczy Jugowskiej na Przełęcz Woliborską, oraz żółty szlak z Nowej Rudy przez Jugów do Bielawy przez Trzy Buki.

















































Jak każdy fajny weekend, tak i ten szybko się skończył i trzeba było wracać do Wrocławia.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
