Rano zostaliśmy jeszcze chwilę w Hanstholm, by zobaczyć tutejszą latarnię morską. Latarnia Hanstholm była pierwszą latarnią soczewkową w Danii i przez pewien czas najpotężniejszą na świecie. Latarnia Hanstholm została zbudowana w latach 1842-43 w pobliżu kościoła Hansted wysoko na Hanstholmknuden.



Obok latarni można zajrzeć jeszcze do kościółka Hansted. Nazwa Hansted pochodzi od starej parafii i starej wsi sprzed portu i reformy miejskiej. Choć miasto i gmina noszą dziś nazwę Hanstholm, kościół i parafia zachowały nazwę Hansted. Kościół został zbudowany w XII wieku. Budowla posiada wszystkie cechy charakterystyczne kościoła romańskiego. Wnętrze kościoła – podobnie jak jego elewacja – wyraźnie odzwierciedla pierwotny romański plan parteru, choć w jego wnętrzu dokonano szeregu zmian, jak to miało miejsce we wszystkich duńskich kościołach w okresie reformacji luterańskiej w 1536 roku.






Powoli opuszczamy Jutlandię. Zatrzymujemy się jeszcze na jej granicy by rzucić okiem na bunkry Oddesund. Ułatwia to też wieża widokowa, z której widać też w całej okazałości most Oddesund.




















Ostatnim naszym przystankiem w Danii jest miasteczko Ribe. Parkujemy na noc na tutejszym parkingu dla kamperów i idziemy zwiedzać. Ribe to miasto położone w południowo-zachodniej Jutlandii w Danii i uważane jest za najstarsze (obok Hedeby) duńskie miasto. Stare miasto zachowało średniowieczny charakter. Jest otoczone fosą, uliczki są wąskie i brukowane. W mieście zachowanych jest wiele zabytkowych budynków, szczególnie budowanych z pruskiego muru. Najważniejsza jest tu katedra, w murach której miała miejsce koronacja króla Danii Krzysztofa III w 1443 r., a w jej wnętrzu pochowano 2 królów Danii: Eryka II i Krzysztofa I. Jest to kościół romańsko-gotycki biorący swój początek z drewnianego kościoła zbudowanego w tym miejscu przez biskupa Ansgara w połowie IX w. Obecna katedra powstała w XII i na pocz. XIII w. z późniejszymi dodatkami. Uliczkami Ribe spacerujemy aż do zmroku, robiąc sobie przerwy w przytulnych knajpkach.








































































Rano jeszcze w Ribe idziemy na śniadanie do piekarni i kierujemy się już w stronę niemieckiej granicy.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
