Dzisiaj kolejny przeskok na północ. Cel to gorące źródła w Termopilach. Mamy tam zamiar spędzić cały weekend, więc robimy większe zaopatrzenie, uzupełniamy wodę i jedziemy przez góry, bo to najkrótsza trasa.

Po południu jesteśmy na miejscu. Mamy już przetestowane wszystkie miejsca w okolicy z ciepłymi źródłami. Jest ich w sumie sześć. Wybieramy te najbardziej dzikie i chyba najmniej odwiedzane. Trochę też ze względu na koty, by mogły bezpiecznie hasać. Już mamy wbijać do wody, ale podjeżdżają jacyś Niemcy i ładują się do wody z wielkim psem. Trochę jesteśmy tym zniesmaczeni, bo w życiu bym nie wpadł na pomysł pakować psa do wody, gdzie się ludzie kąpią. Na szczęście woda tu jest przepływowa, więc odczekaliśmy trochę i poszliśmy się wygrzewać. Woda w tym źródle jest przyjemnie ciepła, ale nie gorąca jak w źródle za pomnikiem Leonidasa. Tam nie da się za długo wysiedzieć, tutaj popluskaliśmy się ze dwie godziny, ale też należy uważać, bo jednak źródło bąbelkuje i cały czas wydobywają opary gazów.





Chyba zaczyna się sezon na myszy 😉



Żeby nie było jednak tak fajnie, to po obiedzie trzeba było odpalić mobilne biura.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
