Dzień 524 – Na krańcach Mani – Przylądek Tajnaron

Rano po śniadaniu ruszamy dalej na podbój Mani.

Przed nami kolejna kamienna wioska z mieszkalnymi wieżami mieszkalnymi – Exo Nimfio. Exo Nimfio znajduje się w regionie wiejskim Peloponezu, wśród wzgórz porośniętych oliwkami, sosnami i śródziemnomorską roślinnością. Życie toczy się tu wolno i zgodnie z lokalnymi tradycjami.

Przed nami ostatni sklep na Mani, musimy co nieco dokupić, bo wbijamy na odludzia na kilka dni. Wchodzimy i trochę jesteśmy w szoku. Jak oni tu żyją, puste półki, większość produktów przeterminowana, no to nie poszalejemy tutaj, udało się za to kupić 3 4paki piwa i jeden 6pak małego. To było ostatnie i jedyne piwo w sklepie, sorry jak ktoś po nas tam zajedzie 😉

Przed nami kolejne kamienne wieże. Spira i Dimiristika jest typowym przykładem dawnych, opuszczonych osad Mani — kamiennych wiosek budowanych na stromych zboczach, z widokiem na morze. Domy powstały głównie z lokalnego kamienia i często przypominają małe twierdze. Atmosfera miejsca jest bardzo charakterystyczna dla Mani – surowa, cicha i trochę tajemnicza.

Podobnie jak wiele osad w Mani, Spira i Dimiristika zostały stopniowo porzucone w XX wieku. Przyczyn było kilka. Emigracja mieszkańców do miast lub za granicę, trudne warunki życia – brak wody, słaba gleba i izolacja komunikacyjna. Zmiany gospodarcze po II wojnie światowej.

Spira

Dimiristika

Po Lagia robimy sobie krótki spacer. Leży na wzgórzach około 400 m n.p.m. i ma bardzo niewielką liczbę stałych mieszkańców (około 50–100 ludzi) – liczba ta zmniejszyła się znacząco w ciągu ostatnich dekad. Lagia uchodzi za przykład typowej, surowej i spokojnej wioski Mani: kamienne domy i wieże – charakterystyczne dla tego regionu – tworzą wąskie uliczki i niezwykłą atmosferę jakby przenoszącą w czasie. W wielu miejscach widać pozostałości dawnych wież obronnych i domów wieżowych, które były symbolem lokalnej struktury rodzinnej i obronności regionu.

We wiosce i jej okolicach znajduje się wiele niewielkich świątyń i kapliczek – zarówno tych głównych, jak Agia Triada czy Faneromeni, jak i licznych rodzinnych kościółków. To świadectwo bogatej historii miejscowej społeczności i głębokich tradycji religijnych.

Zbliżamy się do końca półwyspu, krajobraz surowy, droga coraz węższa i bardziej kręta. Strome podjazdy i zjazdy, trzeba uważać na hamulce, ale krajobrazy bajkowe.


W oddali widać Wieżę Grigorakakis, to historyczna wieża obronna tzw. pyrgos. Leży na wzgórzu pomiędzy wioskami Marmari i Porto Kagio, blisko południowego krańca półwyspu Mani. Powstała przed XIX wiekiem, choć jej dokładna data budowy nie jest precyzyjnie znana. Obecnie w stanie dość zniszczonym, ale nadal czytelna jako element krajobrazu kulturowego Mani.

Docieramy na koniec półwyspu, dalej już się nie da pojechać. Przylądek Tajnaron to najbardziej na południe wysunięty punkt Grecji kontynentalnej. Zostaniemy tu na noc. Miejsce widokowe, ale trochę nad głowami latają nam samoloty wojskowe, pewnie z powodu wojny w Iranie. Stąd już rzut beretem na Kretę, gdzie USA ma swoją bazę wojskową Naval Support Activity Souda Bay w Zatoce Souda. Stacjonuje tam obecnie amerykański lotniskowiec, więc może stąd te samoloty. Latają nisko nad powierzchnią morza i nie udało nam się dostrzec, czy są greckie, czy amerykańskie.


Teraz wycieczka do Wrót Hadesu. Wejście do Hadesu na półwyspie Mani, to legendarny punkt na mapie mitologii greckiej i lokalnej tradycji kulturowej, a nie dosłownie „brama do królestwa umarłych”. Znajduje się na przylądku Tajnaron – najbardziej wysuniętym na południe końcu półwyspu Mani. W starożytnej tradycji Greków uważano tę grotę za jedno z miejsc, w którym można było się domyślać, że znajduje się wejście do Hadesu – podziemnego świata boga śmierci i zmarłych. Na tym samym terenie istniało także nekromanteion – sanktuarium‑wyrocznia związane z kontaktem z duchami oraz miejscem świętym Posejdona.


Obok nas na pagórku wznosi się ruina kamiennej kaplicy Agioi Isidoroi. Ruiny kaplicy, choć częściowo zniszczone przez upływ czasu i warunki atmosferyczne, nadal zachowują swój sakralny charakter. Widać fragmenty murów i fundamentów, a wokół rozpościera się skalisty teren, który dodaje miejscu atmosfery odosobnienia i kontemplacji.

Obiadek i trzeba trochę popracować, jakoś bez żalu, bo trochę tu wieje, więc i tak byśmy za bardzo nie posiedzieli na zewnątrz.

Zapadł zmrok, pełnia księżyca, a góry wokół wyją. To szakale, których jest tu sporo. Robią robotę, aż gęsia skórka się robi. Z prawej zaczyna jedno stado wyć, za chwilę kolejne, człowiek czuje się jak by go osaczały.

Na koniec trochę zielska. Cerinthe major 'Purpurascens’ (ośmiał większy) lub potocznie honeywort. Charakteryzuje się efektownymi, niebiesko-zielonymi liśćmi oraz przewieszającymi się, ciemnofioletowymi kwiatami rurkowymi.  Roślina ta ma bogate, metaliczno-brązowe przylistki i jest idealna do ogrodów przyjaznych dzikiej przyrodzie, ponieważ przyciąga pszczoły i inne zapylacze. Jest to roślina jednoroczna, która szybko rośnie i dobrze radzi sobie w pełnym słońcu. 

Kolejna roślina to wilczomlecz, choć tutaj powinna się nazywać szakalomiecz 😉 Jest to zimozielona krzewinka, ceniona za dekoracyjne, limonkowozielone kwiatostany z ciemnymi oczkami (miodnikami).  Świetnie sprawdza się w ogrodach śródziemnomorskich i na skalniakach. Sok wilczomlecza jest trujący i może działać drażniąco na skórę oraz oczy.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.