Dzień 95 – Mamy miejsce na Sylwestra

Dziś plan był taki, zrobić większe zakupy, zrobić serwis kampera i znaleźć fajne miejsce na Sylwestra i już zostać w tym miejscu do Nowego Roku. Oczywiście szukając tego miejsca, mieliśmy też zamiar coś tam zobaczyć i pierwszy był Forte de Santa Susana i zjawiskowe klify przy nim. Fort Santa Susana, zwany także Fortem São Lourenço, położony jest na południe od plaży w São Lourenço. Fort został zbudowany podczas portugalskiej wojny restauracyjnej (1640-68), zgodnie z instrukcjami Rady Wojennej powołanej przez króla Jana IV. Był to jeden z wielu przybrzeżnych fortów zaprojektowanych w celu ochrony zarówno przed inwazją hiszpańską, jak i piratami.

Zajechaliśmy też na spacer w okolice Farol da Assenta. Niewielka latarenka morska jest malowniczo położona na klifie w Reserva Natural Local Foz Azul. Poniżej znajduje się niewielki porcik i restauracja.

Na miejsce odpoczynkowo sylwestrowe celowaliśmy przy plaży Praia da Foz do Sizandro. Jest tu parking dla kamperów z serwisem, więc nie będzie problemu z wodą i utylizacją wc. Jednak na miejscu okazało się, że stoi tu całkiem dużo kamperów i co jest normą wszystkie psy latają samopas, wiec parchatka nie była by szczęśliwa. Do tego miejsce sąsiaduje z wioską, więc w Sylwestra pewnie będzie wybuchowo. Robimy tylko serwis kampera i szukamy dalej.

Wbijamy szutrową drogą na okoliczne klify i tu jest miejsc do wyboru, do koloru. Mega widoki, pusto, gdzieś w oddali stoi jeden kamper. Sprawdzam pogodę, czy w najbliższych dniach nie będzie wiało, ale pogoda na najbliższe dni żyletka i bez wiatru. Słabo się śpi na klifach jak pizga i buja kamperem. Klify tutaj zbudowane są z bardzo miękkiego piaskowca, klika tablic ostrzegających o osuwiskach, więc nie ryzykujemy parkowania na ich skraju. Odsuwamy się na bezpieczną odległość i rozkładamy biwak. Słonko po południu ogrzewa powietrze do 28 stopni, więc się nim delektujemy. Przed zachodem wpadają na patelnie rybki. Jest tu ich taki wybór, że staramy się za każdym razem próbować innych. Dziś na pierwszy rzut był okoń nilowy, a na drugi – lucjan szary, przynajmniej tak translator przetłumaczył nazwę w sklepie. Trudno powiedzieć, która rybka była smaczniejsza, chyba lucjan. Lubię rybę z kapustą kiszoną i stał się cud, po prawie 100 dniach trafiliśmy w sklepie na kapustę kiszoną, a nawet ukraiński twaróg, który będzie na śniadanie. Jeszcze tylko spektakularny zachód słońca i schowaliśmy się do kampera. Parchatka dała nam do zrozumienia, że czas rozebrać choinki świąteczne 😉

Był sobie obiad 😉

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.