Dzień 96 – Żebro się zrasta

Wschód słońca był rześki, termometr ledwo pokazywał 5 stopni. Jednak gdy wyszło słońce, dosyć szybko się ociepliło i szykował się kolejny piękny dzień.

Nasza miejscówka zdała egzamin i zostajemy tu do Nowego Roku. Chcemy też trochę odpocząć, bo ostatnie trzy miesiące były dosyć intensywne. Pamiętacie dzień, kiedy mieliśmy wypadek z ławostołem, który nas nakrył, wyrzucając w powietrze kuchenkę z patelnią ryb. Okazało się, że wtedy pękło mi prawdopodobnie żebro. Dni od tego wypadku nie były fajne, bo nieźle bolało, a już najgorzej było kichnąć, lub wysmarkać nos. Nawet zmiana biegów była męczarnią okraszoną bólem. Nawet spać było trudno, bo ciężko było się obracać z boku na bok. Doktor Google nie pocieszał, bo goi się to ponoć 5-6 tygodni. Ale dziś ból ustąpił, noc już była przyjemniejsza i tylko przy jakimś większym wysiłku jeszcze czuje dolegliwości. Trochę nic nie robienia też na pewno pomoże w rehabilitacji. Kasia jednak musiała dziś chwilę popracować, ale ogarnęła się szybko. Zrobiliśmy jeszcze archiwizację baz danych, Całą firmę nosimy ze sobą na pendraivie, na wypadek jakiejś kradzieży komputerów.

Po południu zrobiło się już naprawdę ciepło, na tyle, że można było siedzieć w krótkim rękawku na zewnątrz. Ja przewietrzyłem drona, a Kasia szykowała obiad. Dziś typowo polski, bo schabowe 😉

Po obiadku drzemka i kolejny zachód słońca, dziś z powietrza.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.