Kierunek Francja dzień 100 – No to setka

Mija 100 dzień naszej podróży. Kiedy sto dni temu ruszaliśmy w naszą podróż, nie byliśmy jeszcze pewni czy nie zatęsknimy jednak za naszym mieszkankiem i wygodami z tym związanymi. Do tej pory jeździliśmy dużo, ale wyglądało to tak, dwa tygodnie w podróży i dwa tygodnie w domu w pracy. Więc w domu choć troche mieszkaliśmy. Ale jednak jakoś po tych 100 dniach nie ciągnie nas do domu. W międzyczasie podjęliśmy też decyzję o wynajęciu naszego mieszkania, które trzeba opłacać, a nikt nie mieszka, wynajem podreperuje też nasz budżet w podróży. Nasz system zdalnej pracy się sprawdził, nie ma żadnych komplikacji, więc już nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pracować zdalnie i żyć w kamperze. Choć jeszcze przed nami półtora miesiąca we Francji, to już myślimy o kolejnym kierunku na zimę. Na tą chwilę jesteśmy nastawieni na jesień na Bałkanach i zimę w Grecji. Ale to jeszcze nic pewnego. Na razie jak wrócimy, to musimy przygotować mieszkanie do wynajmu i sprzedać naszego Dusterka, bo bez sensu, żeby stał nieużywany.

Ale w setny dzień nie próżnowaliśmy. Rano pojechaliśmy zobaczyć Daoulas Abbey, ruiny romańskiego opactwa, romański kościół opactwa, dziś kościół parafialny, Przedsionek Apostołów z XVI wieku, klasztor wykonany z kersantytu składający się z 44 filarów z XII wieku oraz kaplica Notre-Dame-des-Fontaines to proste oratorium z 1638 r.

Cimetière des bateaux de la Marine nationale. Niedaleko ujścia Morskiego Aulne, gdzie rzeka wije się wokół wyspy Térénez, pojawia się dziesięć nieruchomych szarych łodzi. Jak ponure sylwetki w tym pocztówkowym krajobrazie. Te wycofane ze służby okręty francuskiej marynarki wojennej czekają tu, czasami latami, na ostatnią podróż, która doprowadzi je do demontażu. Mamy tu trzy niszczyciele min, BATRAL (lekki statek transportowy) i stary awizo, jest też fregata przeciw okrętom podwodnym. Mało brakowało i okręty zniknęły by z krajobrazu, ale przedłużono pozwolenie na ich cumowanie w tym miejscu do roku 2055, jest więc trochę czasu, by je zobaczyć.

Opactwo Landevennec to zabytek historyczny znajdujący się przy wejściu na półwysep Crozon, którego nie można ominąć. Muzeum, znajdujące się w pobliżu dawnego opactwa, którego zbiory otrzymały w 2017 roku nazwę „Musée de France”, śledzi historię klasztoru od jego założenia do XVIII wieku. Za dużo jednak nie zobaczyliśmy, bo opactwo przechodzi obecnie remont.

Koło opactwa spotkaliśmy pierwsze poziomki w Bretanii. Pojedliśmy fest, ja dwie, a Kasia trzy 😉

W Landévennec odwiedziliśmy jeszcze kościół Notre Dame. XVII-wieczny ołtarz został odrestaurowany podczas wewnętrznej przebudowy kościoła w latach 1969/1970 i powrócił na swoje miejsce w 1983 r. Przemieszczony kamień wewnętrzny z datą 1659 r. mógł wiązać się ze znaczącą renowacją pierwotnego kościoła, o czym świadczyła kruchta przebudowana w 1699 r. Zanim zbudowano mur cmentarny, nadmorskie groby zostały zmyte przez przypływ. Niektóre nagrobki nadal znajdują się na plaży.

Cimetière de Bateaux de Fret. Cmentarz ten rozciąga się na ponad sto metrów. Osiem wraków tworzących cmentarz łodzi Fret, ustawionych wzdłuż nasypu drogowego, naprzeciwko stoczni Stipon, znajduje się w różnym stanie zachowania. Wszystkie są wykonane z drewna, z wyjątkiem małej łódki rekreacyjnej, która jest wykonana z materiałów kompozytowych i jest również najbardziej zdegradowana. Łodzie skorupowe mają 6 m długości, pozostałe są skromniejsze.

Cimetière de Bateaux de Rostellec. Cmentarz łodzi w Rostellec, powstał w zatoce o tej samej nazwie. Jest świadkiem ważnej historii morskiej tego miejsca. Wiele leżących tu kadłubów jest owocem pracy Augusta Tertu. Znajdują się tam stare łodzie rybackie, ale także tankowce, które zaopatrywały wyspy Sein i Molène. Niektóre swoim wyglądem przypominają szkielety wielorybów, które fale wyrzuciły na brzeg.

Poudrières de l’Île des Morts. Wyspa Île des Morts, pierwotnie wykorzystywana jako grunty rolne, o powierzchni 7 hektarów, położona jest w zatoce Roscanvel, pomiędzy Fortem Quélern i Île-Longue, została zarekwirowana przez wojsko w 1690 r. Chorzy marynarze poddani kwarantannie na sąsiedniej wyspie Trébéron zostali pochowani w masowych grobach wykopanych w południowej części tej wyspy. Na początku XIX wieku, z inicjatywy Ministra Wojny Trugueta, wybrano tu nową prochownię, zamówioną przez Marynarkę Wojenną. Rzeczywiście, od XVIII wieku Arsenał Brzeski zaopatrywany był w proch z prochowni Pont-de-Buis na wyspie Arun, przy ujściu rzeki Aulne. Tym samym w latach 1808-1814 kierownictwo prac powierzono inżynierowi Jean-Nicolasowi Trouille’owi. Ten duży projekt wymagał wyrównania szczytu wyspy z mikrogranitu w celu zainstalowania trzech prochowni. Z kolonii karnej w Brest przywieziono kilkuset skazanych. Marynarka wojenna zbudowała także koszary, kilka ładowni i kamienną groblę. Wypełniono także nabrzeże po stronie wschodniej, tworząc obszar portowy, w którym odbywał się załadunek i rozładunek prochu z prochowni Pont-de-Buis. W 1868 roku, wraz z pojawieniem się kolei w Brest, Marynarka Wojenna podjęła decyzję o budowie nowej prochowni w Saint-Nicolas w Guipavas. Jednak Wyspa Umarłych pozostała w użyciu podczas obu wojen światowych. Tym samym podczas II wojny światowej Niemcy ponownie zajęli to miejsce w celu przechowywania amunicji. W 1960 roku instalacje zamknięto. Kilka lat później wyspa weszła w obszar ochronny wzniesiony wokół Île Longue i zabroniono jej wstępu.

Pointe des Espagnols. Zbudowany z klifu o wysokości ponad 60 metrów, na szczycie którego i na dole znajdują się pozostałości fortyfikacji wojskowych i budynków mieszkalnych dla wojsk, punkt rozciąga się w kierunku północno-wschodnim przez skałę Cormorandière. To zwężenie jest jedynym przejściem dla statków chcących wejść lub wyjść z portu w Brest. Na terenie znajduje się duży zespół fortyfikacji, który umożliwił obserwację i obronę portu w Brest. To strategiczne położenie naprzeciw Brest zostało odnotowane już za czasów książąt Bretanii, którzy założyli tam w 1387 r. fort (obecnie zaginiony). W 1594 r. wylądowali tam Hiszpanie i zostali wyparci dopiero po zaciętych walkach. To właśnie z tego okresu punkt wziął swoją nazwę.

Na Przylądku Hiszpańskim zostaliśmy też na nocleg.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.