Dzień 243 – Rajska dolina

Chyba po dwóch tygodniach paskudnej pogody w końcu obudziło nas słońce. Trójnóg jeszcze rozstawiony, to śniadanie z rusztu.

Po śniadaniu uzupełniliśmy zakupy i skierowaliśmy się w stronę miejscowości Rajskie. Już na wjeździe do wioski po lewej stronie widać starą kapliczkę, to Kapliczka Dubowa. Ufundował mieszkający nieopodal Iwan Dub, stąd wzięła się jej potoczna nazwa. Dokładna data budowy nie jest znana, prawdopodobnie miało to miejsce w II połowie XIX w. Została wzniesiona na planie ośmioboku i pokryta jest blaszanych dachem. Obecnie w kapliczce znajduje się figura Matki Bożej, przeniesiona tu z terenu dawnego klasztoru Szarytek, który, gdyby przetrwał, byłby obecnie zalany wodami Jeziora Solińskiego.

Zaraz po skręcie do Rajskiego znajduje się punkt widokowy na tereny wspomnianego klasztoru. Klasztor Zgromadzenia św. Wincentego a Paulo (Szarytek). Mieścił się w dworze ofiarowanym przez dziedziczkę wioski h. Urszulę Golejewską h. Łosiów, która założyła tu ok. 1869 kopalnię ropy. W 1928 r. siostry przebudowały dwór na klasztor, doprowadziły do niego wodę rurami ze źródełka na stoku, wokół dworu i zabudowań folwarcznych urządziły ogrody i sady, założyły kolejne stawy rybne i pielęgnowały park podworski ze starymi lipami. Po zakończeniu II wojny światowej siostry w obawie przed represjami sotni UPA opuściły klasztor, przenosząc się do Sanoka, Krakowa i Kalwarii Zebrzydowskiej. Budynek klasztoru zajęli milicjanci, a po nich żołnierze WOP, urządzając tutaj strażnicę nad Sanem. Po zakończeniu Akcji Wisła, w klasztorze zamieszkali robotnicy rolni. W 1954r. zaprószyli oni ogień, który strawił drewniany budynek klasztoru wraz z ich dobytkiem. 

Wjechaliśmy głębiej w wioskę by udać się na tutejsze cerkwisko, czyli stary cmentarz i miejsce, gdzie stała dawna cerkiew. Dziś jest tu niewiele zabudowań, mały pensjonat, domy letnie i mała jednostka wojskowa. Natomiast w 1921 r. wieś liczyła 128 domów i 740 mieszkańców. Żyło tu 676 unitów, 6 łacinników i 58 Żydów wyznania mojżeszowego. W okresie międzywojennym (1918 – 1939) Polacy i Rusini żyli w zgodzie a w cerkwi odprawiano też nabożeństwa dla katolików. W latach 1944–1946 nacjonaliści ukraińscy z OUN-UPA zamordowali tutaj 21 Polaków oraz Ukraińców, którym zarzucono współpracę z Wojskiem Polski. Jako ciekawostkę dodam, że w 1992 na Rajskiem odbył się zlot Rainbow Family, w którym uczestniczyło ponad dwa tysiące członków i sympatyków Tęczowej Rodziny z całego świata.

Dotarcie do cerkwiska nie było łatwe. Kiedyś lokalne stowarzyszenie wystarało się o tablice informacyjne, oznakowano ścieżki historyczne. Dziś jest wszystko zarośnięte, zaniedbane, a do starego cmentarza trzeba się przedzierać przez chaszcze. Pierwsza cerkiew w Rajskiem była drewniana i wzmiankowano ją w roku 1493. Ostatnią, murowaną, wzniesiono w latach 1872-75 na wzgórzu zwanym Horbek. Była to świątynia dwudzielna, z wieżą od strony zachodniej, dachami kalenicowymi i baniastym hełmem na wieży. Świątynię zniszczono prawdopodobnie w czasie „Akcji Wisła”, potem nieco uszkodzona stała ponad 30 lat, stopniowo popadając w ruinę. Na zdjęciu archiwalna fotografia autor nieznany, licencja: Creative Commons BY SA.

Tuż przed cmentarzem dołączył do nas lis, który towarzyszył nam już do końca spaceru po Rajskiem. Potem odprowadził nas nawet do kampera. Teren cmentarza obecnie zarośnięty, tablicę informacyjną zabił czas, ale warto tu zrobić spacer, gdyż zachowało się tu kilka nagrobków z okresu świetności wsi.

Udaliśmy się potem w drugą część wsi, po drugiej stronie głównej drogi. Tutaj już tylko współczesna zabudowa, domki, pensjonaty, ale i fajne miejsce nad sanem na piknik lub biwak. Też nadszarpnięte zębem czasu, ale w miarę ok.

Naszym celem było Studenne, kolejna nieistniejąca wieś w Bieszczadach z reliktami przeszłości. Chcieliśmy dojechać do starego mostu na Sanie, tam już zostać i pospacerować po okolicy. Drogę jednak zagrodziło nam powalone drzewo, mniejszym autem można przejechać, ale kamperem już ciężko, więc się wycofaliśmy z tego zamiaru.

Jedziemy dalej w stronę Polany, ale po drodze zajeżdżamy na małe miejsce piknikowe w Olchowcu, z pięknym widokiem i małą wiatką. A może by tu tak zakończyć dzień i napajać się widokami jak z tapety Windowsa? Długo nie musieliśmy się przekonywać. Akcja opał, a na obiad szaszłyki.

Pozostało jeszcze wnieść się w przestworza, by zobaczyć nasze miejsce z lotu ptaka. Z góry nawet fajnie było widać Jezioro Solińskie.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.